Forum Dyskusyjne
dla wszystkich!

Pierwsza Pomoc - problem.

brutalna - 2008-03-21, 11:10
Temat postu: problem.
moim problemem jest kompletny brak wiary w siebie. bardzo trudno mi z tym funkcjonować, w jakikolwiek sposób. zastanawiam się, jak sobie z tym poradzić? i gdzie leży przyczyna... być może dlatego, że wszyscy od kiedy tylko pamiętam, wytykają mi moje wady. już chyba w dzieciństwie ktoś mnie zaszufladkował do kategorii 'beznadziejne, nie dotykać', a ja po prostu w to uwierzyłam. nie potrafię z tym walczyć, a każda kolejna kąśliwa uwaga sprawia, że mam ochotę zapaść się pod ziemię. no i rzecz jasna coraz bardziej zamykam się w sobie. łatwo powiedzieć - musisz zaakceptować siebie. ale ja nie jestem w stanie. to chyba tkwi już zbyt głęboko we mnie, taka nienawiść do siebie samej. jedni mówią, że jeżeli polubisz siebie, to i inni będą na ciebie patrzeć przychylnym okiem. no i powiedzmy, jest okej jakiś czas, ale później musi się pojawić ktoś, kto uświadomi mi, że nie nadaję się do niczego. że jestem beznadziejna. że jestem nikim. niczym.

chciałabym uwierzyć w siebie, w swoje możliwości. ale nie mam kompletnie pojęcia, jak to zrobić... :(

Syl_ - 2008-03-21, 13:24

brutalna napisał/a:
ktoś mnie zaszufladkował do kategorii 'beznadziejne, nie dotykać', a ja po prostu w to uwierzyłam
to przestań w to wierzyc. Jesteś jaka jesteś, nie reaguj na docinki od innych. Uwierzyc w siebie nie jest trudno, trzeva tylko chciec a napewno się uda. A jeśli nie pomogą chęci, to udaj się do jakiegoś terapeuty i opowiedz mu o problemie, on napewno pomoże. ;)
brutalna - 2008-03-21, 15:29

gdyby faktycznie było mi tak łatwo, poradziłabym sobie z tym sama...
Syl_ - 2008-03-21, 15:31

Dlatego powiedziałam, żebyś udała się do psychologa lub terapeuty. On napewno pomoże, przynajmniej się postara ;)
Mószka - 2008-03-21, 15:40

Pójdź do fryzjera, zmień sobie fryzurkę, kup jakiś ciuszek, który strasznie Ci się spodoba. Niby głupie, ale na początek też może coś dać. Poczujesz się lepiej we własnej skórze. Kiedy czujemy się dobrze w czymś, dodaje nam to pewności siebie. A kiedy jesteśmy pewni siebie, wszystko idzie łatwiej i może ludzie też zaczną Cię tak postrzegać. Dużo się uśmiechaj, bądź życzliwa, a wiele zyskasz w oczach ludzi. :)
*perełka* - 2008-03-21, 17:04

Każdy ma i wady i zalety. Zrób tak,że wypisz sobie to co w sobie lubisz i czego nie lubisz. Ale konkrety, nie,że jesteś beznadziejna, bo to nie znaczy nic! I np jeżeli chodzi wygląd, to te złe rzeczy da się zakamuflować, te fajne uwydatnić i wtedy spojrzysz na siebie inaczej.
A jeśli chodzi o cechy charakteru, to trzeba nad nimi popracować. Jeżeli jesteś nieśmiała, to postaraj się wyjść do ludzi, bo sami do Ciebie nie przyjdą, szczególnie jeżeli cały czas siedzisz w koncie.
I pamiętaj,że nad samooceną trzeba popracować i to nie jest tak, że minuta i już.

brutalna - 2008-03-21, 17:06

zwykły ciuch, czy fryzura tu nie pomoże, a nawet jeśli, to na krótką metę. w ogóle nie wiem, czy ktoś/coś mi pomoże. 'jak cię widzą, tak cię piszą', w moim przypadku zamieniło się w 'jak cię piszą, taka jesteś'. nie wiem, może wam się wydawać to błahy problem, ale dla mnie to naprawdę jest trudne. szczególnie, jeżeli dosyć często słyszę chamskie komentarze na swój temat. i chociażby chodziło za mną tysiąc ludzi, prawiących mi komplementy, wzdychających i wychwalających pod niebiosa, wystarczy jeden człowiek, który powie coś niemiłego... i już nikt mi nie udowodni, że jest inaczej. chore. ale prawdziwe. niestety.

[ Dodano: 2008-03-21, 17:09 ]
*perełka*, kiedyś próbowałam takiej sztuczki. pomyślałam, że pójdę do rodziców, siostry, zapytam ich, co widzą we mnie pozytywnego. a oni nic, ani me, ani be. tylko 'eee.. nooo', albo 'yyy'. budujące, doprawdy.

Fantasia - 2008-03-22, 11:33

Ehhh no cóż... brutalna, doskonale rozumiem Twój problem mimo, że wolałabym nic o tym nie wiedzieć...
Ja myślę, że jest ktoś jest w taki sposób skłócony ze sobą i z tym jaki/a jest to to jest jeden z najpoważniejszych problemów jaki człowiek może mieć do rozwiązania... i obawiam się, że nie mam dla Ciebie żadnych złotych zasad (o ile takie w ogóle istnieją) i na dodatek proces prób i błedów w celu "polubienia siebie" jest dość bolesny i długotrwały... Nie chce Cie dołować ale chyba sama widzisz, że czeka Cię ciężka i koniecznie konsekwentna praca nad sobą...
Nie wiem na ile jesteś silna i czy dasz sobie radę sama... jeśli jest to tak poważne to może poszukaj pomocy u specjalisty o ile to możliwe... (szkoła, poradnia) są terapie a potem grupy wsparcia dla takich jak Ty. To żaden wstyd prosić o pomoc.
A w Twoim przypadku to jest tym bardziej uzasadnione bo nie jest to Twój wymysł tylko problem wywodzący się z przeszłości i bardzo w Tobie zakorzeniony.
brutalna napisał/a:
pomyślałam, że pójdę do rodziców, siostry, zapytam ich, co widzą we mnie pozytywnego. a oni nic, ani me, ani be. tylko 'eee.. nooo', albo 'yyy'. budujące, doprawdy.
nie zawsze tak na miejscu można wskazać czyjeś zalety... może to nie wynika z tego, że ich nie zauważają w ogóle tylko w danym momencie... ;)
brutalna napisał/a:
taka nienawiść do siebie samej
musisz dać sobie sprawę, że masz z tego tylko dwa wyjścia: albo będziesz z tym konsekwentnie walczyć ( ;) ) albo taka nienawiść Cię zatruje całkowicie... tu nie ma innego wyjścia
Ty oczywiście wybierasz pierwsze! ;) :*
brutalna napisał/a:
jest okej jakiś czas, ale później musi się pojawić ktoś, kto uświadomi mi, że nie nadaję się do niczego. że jestem beznadziejna. że jestem nikim. niczym.
Ja wiem, że pewnie tysiąc razy próbowałaś ale spróbuj jeszcze parę razy skupić się na tych ludziach, którzy Cie nie ranią takimi komentarzami a o reszcie powiedz sobie, że mają zapewne złe intencje...(uwierz mi, że w tym świecie to jest bardzo możliwe i prawdopodobne) może są o coś zazdrośni, dodatkowo widzą, ze Cie to rani i robią to celowo, żeby pognębić [zaskakująco często sprawia ludziom radochę tzw: (o ile dobrze pamiętam) "pogwałcenie werbalne" czyli poczucie, że jak nie inaczej to choć słowem Cię zniszczę w i taki sposób "wygram"...] Może ktoś w taki sposób leczy swoje kompleksy, podnosi własne ego... chcesz mu/jej pozwolić na to? swoim kosztem?
To nie jest łatwe i zapewne większość z nas (o ile nie wszyscy) ma jakieś "demony" z dzieciństwa świadome lub też nie... Pracuj nad sobą jak nie inaczej to na złość tym co Cię tak krytykują... kążdy ma talenty, wartości itp które ma innym do zaofiarowania nie pozwól im traktować się jak zbędną cząstkę społeczeństwa... u niektórych taka złość działa może u Ciebie też...
Powodzenia! ;*

linnvv - 2008-03-22, 23:16

Znam ten problem... mnie też on gnębił przez parę lat. Ale znalazłem na niego złoty środek, wywaliłem całą przeszłość, która mnie dołowała na bloga i jak przestało to być tylko moim osobistym problemem, to olałem przeszłość... i zacząłem żyć chwilą.
pongjo - 2008-03-23, 00:17

linnvv napisał/a:
nam ten problem... mnie też on gnębił przez parę lat. Ale znalazłem na niego złoty środek, wywaliłem całą przeszłość, która mnie dołowała na bloga i jak przestało to być tylko moim osobistym problemem, to olałem przeszłość... i zacząłem żyć chwilą.


u mnie podobnie, tylko że ja zerwałem z przeszłością i pseudoznajomymi, którzy zawsze mnie "pocieszali". Teraz znalazłem jakiś sens życia, obrałem cele i z uśmiechem na twarzy (nawet w te najgorsze dni) idę do przodu. Może pomoże Ci w tym św. Franciszek i jego filozofia (franciszkanizm) naprawdę poczytaj sobie na ten temat.

linnvv - 2008-03-23, 10:23

Pomiędzy zerwaniem z przeszłością, a wyrzuceniem z siebie na forum jest ta różnica. Że jak zerwiesz z tym, to będzie siedziało nadal głęboko w Tobie, a tym złotym środkiem jest akcetpacja przeszłości, a najlepiej się sprawdza jak obiektywnie czytasz póżniej swoje najbardziej skrywane lęki z przeszłości - one znikają, bo widzisz że 1000 ludzi ma podobne problemy. Może nawet nie być to blog, tylko osobisty zeszycik, w którym będziesz spisywała swoje myśli.
Deirdre - 2008-03-24, 14:42

Niestety ludzie mają zadziwiającą zdolność do przyczepiania innym fałszywych etykiet, a potem ci inni zachowują się dokładnie tak, jak społeczeństwo tego oczekuje. Przykre.

Wiem, o czym mówisz, ale nie wiem, jak Ci pomóc. Każdy jest inny, więc na każdego będzie działać coś innego. Mnie pomogli ludzie, którzy pomogli mi w siebie uwierzyć, ale z tego, co zrozumiałam, Ciebie niestety tacy nie otaczają.
Myślę, że pomysł z terapią nie jest wcale taki głupi... Może być indywidualna, może być grupowa - to zależy od Ciebie. W większości są one płatne, ale w niektórych miastach można znaleźć też coś za free; trzeba tylko dobrze poszukać.

Cóż, życzę powodzenia w rozliczaniu się z przeszłością. (;

Costelavena - 2008-03-24, 17:47

Ja też miałam problem, ale po znalezieniu hobby, który wypełnia mi sporo czasu, po przekonaniu się, że każdy jest inny i dlatego niepowtarzalny, po tym jak zdałam sobie sprawę, ze nic mnie nie obchodzi zdanie innych - polubiłam siebie. Teraz już mnie nic nie obchodzi. Nie obchodzi mnie czy jestem w klasie lubiana, czy nie... bo mam swoje towrzystwo. Nie obchodzi mnie czy komuś się podobam, bo jeszcze nie potrzebuję czułości. Nie obchodzi mnie czy ubieram się modnie i lepiej od innych, bo noszę co lubię.

Myślę, że w Twoim przypadku można zastosować "metodę Pollyanny". Jeśli czytałaś książkę, to będziesz wiedziała o co chodzi, a jak nie to ci to skrócę.
Pollyanna chciała mieć lalkę, ale niestety nie mieli na nią pieniędzy. Ojciec był pastorem, więc ogłosił parafianom, by ktoś przesłał im tę lalkę. Niestety zaszło nieporozumienie i dostali kule dla inwalidów. Wtedy jej ojciec wymyślił grę, w której polegało na tym, by we wszystkim znajdywać dobre strony. I tak to się zaczęło. Co było szczęśliwego w kulach dla inwalidów? To, że nie musieli ich używać. Teraz Ty spróbuj znaleźć szczęśliwe strony swojego życia.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group