forum młodzieżowe
  FAQ FAQ   Użytkownicy  Użytkownicy   Zaloguj  Zaloguj   Rejestracja  Rejestracja   Regulamin  Regulamin
 

Poprzedni temat «» Następny temat
Krzyż
Autor Wiadomość
Saw 



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 84
Wysłany: 2010-02-01, 22:20   Krzyż

aaaa jestem szalonym fanatykiem :twisted:

a tak na poważnie to napiszcie co przychodzi Wam do głowy gdybyście wpatrywali się w krzyż?
Co Wam oznacza ten symbol religijny?
_________________
Wszystko co nas spotyka, nie jest przypadkowe.
Ostatnio zmieniony przez Saw 2010-02-01, 22:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Autor Wiadomość
Taka jedna 
stwór!



Imię: Natalek
Wiek: 13
Dołączyła: 27 Sty 2007
Posty: 3293
Skąd: uć
Wysłany: 2010-02-02, 13:07   

dla mnie to symbol rzymskiego systemu penitencjarnego :w00t: albo plusik.
_________________
srutututututu
A morał tej bajki jest krótki i już wszystkim znany: ten jest tylko szczęśliwy kto jest pojebany.
 
 
 
Autor Wiadomość
eee 
piratka



Wiek: 20
Dołączyła: 22 Lis 2008
Posty: 519
Skąd: Wroc/Snk
Wysłany: 2010-02-02, 13:31   

Lubię krzyże, szczególnie takie stare, rzeźbione, czy coś takiego.. Ale nie wytwarza u mnie on jakiś głębszych emocji a jedynie estetyczne..
_________________
Poprawnie ortograficznie? Gramatycznie? Składniowo?
Nie? To dobrze.
 
 
 
Autor Wiadomość
ankaanka 



Imię: Boryna
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Maj 2006
Posty: 2130
Skąd: Bogumiłowice
Wysłany: 2010-02-02, 15:04   

Patrząc na krzyż zwracam uwagę na szczegóły, np: przebity powinien być prawy bok a nie serce, ręce przy nadgarstkach a nie śródręcza, stopy powinne być podparte deską. Bo w ten sposób całość jest bliższa prawdzie, w którą wierzę (w sensie męki Jezusa opisanej w Ewangelii). I choć wiem, że krzyż jest symbolem męki i zmartwychwstania, a nie fragmentem rekonstrukcji wydarzeń sprzed ponad 2000 lat, w jakiś sposób jest to dla mnie ważne. Poza tym patrząc na krzyż przypominam sobie, kim chcę (w sensie staram się) być - człowiekiem wierzącym, ale świadomie.
_________________
"-Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno.
-Co to jest słoń?
-Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia."
/Terry Pratchett - Równoumagicznienie/
 
 
 
Autor Wiadomość
Saw 



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 84
Wysłany: 2010-02-02, 20:51   

ludzie a mi natomiast krzyż jest symbolem miłości w najczystszej postaci :]
_________________
Wszystko co nas spotyka, nie jest przypadkowe.
 
 
 
Autor Wiadomość
ankaanka 



Imię: Boryna
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Maj 2006
Posty: 2130
Skąd: Bogumiłowice
Wysłany: 2010-02-02, 21:01   

Też ;) Najgenialniejsze jest to, że chrześcijanie "zrobili" (niefortunne słowo) z krzyża, czyli symbolu utrapienia, śmierci i poniżenia, symbol najwyższego poświęcenia - poświęcenia się Niewinności dla grzeszników. Ok, pojechałam tu patetycznym sformułowaniem, ale na dobrą sprawę przecież tak się z pktu widzenia chrześcijan stało :P
_________________
"-Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno.
-Co to jest słoń?
-Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia."
/Terry Pratchett - Równoumagicznienie/
Ostatnio zmieniony przez ankaanka 2010-02-02, 21:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Autor Wiadomość
Saw 



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 84
Wysłany: 2010-02-02, 21:12   

Aniu, mi natomiast się nie podoba, że KK patrzy na krzyż z perspektywy męki krzyżowej. Wiem, że to straszne niewinną osobę, w tym przypadku Boga, biczować, znęcać się fizycznie i w końcu zabić poprzez ukrzyżowanie. Jest jedno ALE. Chodzi o wielką miłość Boga do ludzi. To powinno być gloryfikowane. Największym szczęściem ludzkości jest fakt, iż Bóg na tyle kocha ludzi, że nawet swojego jedynego syna- Jezusa nie oszczędził.

Ps. Wg mnie całowanie krzyża w wielkim tygodniu to dla mnie przegięcie. Widać jak obrzędy pokazują zakorzenienie się tradycji w kościele. Przecież to zwykła figurka! Ludzie powariowali. Inaczej można, w wiele lepszy sposób oddać cześć i chwałę Bogu. Mógłbym powiedzieć, że oni ślepi są. Całować rzeczy...
_________________
Wszystko co nas spotyka, nie jest przypadkowe.
 
 
 
Autor Wiadomość
ankaanka 



Imię: Boryna
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Maj 2006
Posty: 2130
Skąd: Bogumiłowice
Wysłany: 2010-02-02, 22:08   

Saw napisał/a:
mi natomiast się nie podoba, że KK patrzy na krzyż z perspektywy męki krzyżowej


Jakby to ująć - Kościół o tym pamięta, jednak spotkałam się z dość dużą opinią spoza granic Polski, że to właśnie nasz naród podkreśla to, co z Pasją związane. Przecież tylko my mamy Gorzkie Żale, przecież tylko my mamy posty piątkowe (za granicą są inne formy postu niż niejedzenie mięsa). Jan Paweł II to dostrzegł i m.in. dlatego wprowadził Tajemnice Światła do różańca oraz popierał analogiczną do Drogi Krzyżowej - Drogę Światła, która odmawiana jest w okresie wielkanocnym. Ale Polacy nie zwracają na to uwagi, m.in przez wzgląd na tradycję, w której nie ma oprócz Wielkiej Niedzieli i Poniedziałku nic specjalnie podkreślającego radosny charakter CAŁEGO okresu wielkanocnego. Poza tym osobiście nie zrozumiałabym, na czym niby miałaby polegać ta wielka miłość Boga do człowieka, gdybym nie zwracała uwagi na Mękę Chrystusa.

Saw napisał/a:
Wg mnie całowanie krzyża w wielkim tygodniu to dla mnie przegięcie


Dla mnie nie. Nie dlatego, że całuję właśnie krzyż. Dla mnie osobiście jest to przeżycie, jednak nie polegające na tym, którą "ranę" w którym miejscu pocałuję. Pocałunek to coś materialnego, tak samo jak krzyż - to "tylko" symbol, kawałek drewna na dobrą sprawę. Jednak w tym pocałunku zawiera się moja wiara; można powiedzieć, że jest to widzialny znak mojej małej człowieczej miłości, żalu za swoje grzechy, do wielkiego Boga, którego nie da się ogarnąć nawet najpiękniejszym krzyżem, najwspanialej wyrzeźbionym wizerunkiem.
_________________
"-Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno.
-Co to jest słoń?
-Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia."
/Terry Pratchett - Równoumagicznienie/
 
 
 
Autor Wiadomość
Saw 



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 84
Wysłany: 2010-02-02, 22:14   

ankaanka napisał/a:

Jakby to ująć - Kościół o tym pamięta, jednak spotkałam się z dość dużą opinią spoza granic Polski, że to właśnie nasz naród podkreśla to, co z Pasją związane.


Teze?
_________________
Wszystko co nas spotyka, nie jest przypadkowe.
 
 
 
Autor Wiadomość
ankaanka 



Imię: Boryna
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Maj 2006
Posty: 2130
Skąd: Bogumiłowice
Wysłany: 2010-02-02, 22:23   

Nie byłam i się nie wybieram. M.in. ze względu na ludzi, którzy tam jeżdżą :twisted: Ale rozmawiałam na ten temat z kilkoma księżmi, ludźmi zza granicy, ludźmi ze szkoły, którzy byli za granicą na wymianach młodzieży.
_________________
"-Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno.
-Co to jest słoń?
-Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia."
/Terry Pratchett - Równoumagicznienie/
 
 
 
Autor Wiadomość
Saw 



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 84
Wysłany: 2010-02-02, 22:43   

Aniu KK wg mnie potrzebuje reformacji, odrodzenia. Wciąż ludzie, którzy chodzą do kościoła kojarzą mi się z pokornymi owieczkami, do których przemawia ksiądz na kazaniu i mówi: " jak będziecie grzeszyć to czeka Was piekło! itp macie się bać Boga, "chodzić do kościoła" bo to grzech śmiertelny. "
Tak to jest, że nie przekazywana jest prawdziwa ewangelia. Ewangelia miłości Boga do ludzi. Jezus mówi: "Ufaj mi" Czyż to nie jest piękne? Przestać się już bać w życiu i zaufać Jemu. Przecież Bóg nas kocha nad życie. Stworzył nas na swoje podobieństwo i nazywa nas swoim bratem. Jezus mówi nam: "matka może zapomnieć o swoim dziecku, ale Ja nigdy nie zapomnę!" aż łezka się w oku kręci.
Ludzie chodź wierzą w absolut. Przyznają się do wyznawanej wiary, lecz ich wiara jest sucha. Nie kochają Go tak, aby zmienić za Jego pomocą swoje życie. Wolą żyć po swojemu. Nie pragną Jezusa w swoim życiu!
Jeśli do kościoła chodzi coraz mnie wiernych i z roku na rok mniej osób jest święconych na kapłana. To pytam się dokąd zmierza KK? Może za mało Ducha świętego w kapłanach? Może zatwardziałość i strach papieża oraz jego biskupów do zmiany obrzędów?
_________________
Wszystko co nas spotyka, nie jest przypadkowe.
 
 
 
Autor Wiadomość
ankaanka 



Imię: Boryna
Wiek: 18
Dołączyła: 28 Maj 2006
Posty: 2130
Skąd: Bogumiłowice
Wysłany: 2010-02-02, 23:05   

Saw napisał/a:
Może zatwardziałość i strach papieża oraz jego biskupów do zmiany obrzędów?

Rany Julek! Jakby zmienili obrzędy, choćby dotyczące całowania krzyża (bo to niejednemu może się kłócić z logiką, przeszkadzać, tak jak Tobie), to równie wiele osób by z tego powodu od Kościoła odeszło (lub przynajmniej miałoby zachwianie wiary, zapewne tak byłoby w moim przypadku). Kościół musi wyjaśniać, musi wyjść z prawdziwą, "ludzką" Ewangelią do ludzi - masz rację. Ale czy na żadnej z katechez w szkole nie słyszałeś, że na Kościół składa się i Biblia i tradycja? Kościół bez tradycji i obrzędowości nie istnieje! Co do suchej wiary - mogę powiedzieć, że kiedyś własnie tak zaczynałam "wierzyć". I pewnego pięknego dnia po prostu sobie uświadomiłam, że chyba nie o to chodzi (stopniowo, rzecz jasna). Jak coś robić, szczególnie w tak delikatnej kwestii jak duchowość, to pasuje robić to choć poniekąd z głową. A nie klapki na oczach, ksiądz swoje, ja swoje. Ludzie, oddzielmy księży wrzeszczących na parafian z ambony od prawdziwych kapłanów! Nie mówię tu nawet o powołaniu, tylko o podejściu do ludzi. M.in od tego świadomi katolicy powinni zaczynać mówiąc coś o Kościele tym, którzy nie do końca są w temacie - że mohery to nie cały Kościół, a Rydzyk nie jest polskim papieżem (to ostatnie w mniejszym stopniu odnosi się do całości kleru wyhodowanego w seminariach, a bez powołania).

Saw napisał/a:
mówi: "Ufaj mi" Czyż to nie jest piękne?
Owszem. I ja o tym dowiedziałam się po prostu łażąc do kościoła i na religię. A dopiero potem to do mnie dotarło.
_________________
"-Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno.
-Co to jest słoń?
-Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia."
/Terry Pratchett - Równoumagicznienie/
 
 
 
Autor Wiadomość
lapicaroda 
Metafizyczna suka



Wiek: 21
Dołączyła: 10 Maj 2009
Posty: 392
Wysłany: 2010-03-03, 18:14   

Miałam coś napisać odnośnie krzyża...
Otóż generalnie podchodzę do postaci Chrystusa, jako do rebelianta, buntownika, hippisa, idealisty, czy filozofa, pisałam...Krzyża za świętość nie uważam, ale lubię ten symbol. Wierząca nie jestem w jakimś stricte sensie, Biblią zajmuję się hobbystycznie. Zresztą:
1. Krzyż, na którym prawdopodobnie umarł Jezus, to dwie belki o kształcie litery ''T'', nie to co dziś jest jako krzyż przedstawiane.
2. Motyw krzyża został zaczerpnięty od kultur starożytnych. Oznaczał on bądź cztery strony świata, bądź jak u Majów czy Azteków ''święte drzewo życia'', cokolwiek to znaczyło.
Dość wstępu. Mam taki metalowy krzyż na rzemyku, którego od roku nigdy nie zdejmuję. Po pierwsze- podoba mi się jako ozdoba, podchodzi pod lekko gotycki styl, który lubię, po drugie- zdejmowanie go byłoby niewygodne, za każdym razem grzebać przy suple...po trzecie- przynosi mi szczęście, a przynajmniej poczucie bezpieczeństwa, taki mały, cholerny amulet! I nie twierdze, że tak jest, bo to akurat krzyż- każdy ma jakieś tam swoje miśki, amulety, monety, duperelki. Niestety, ludziom tego nie wytłumaczysz. Do najbardziej kontrowersyjnych dyskusji w moim życiu, dochodzi na zajęciach z psychologii, bo wykładowca to nie dość że obibok i gawędziarz, ale interesuje go niestety, w szerokim pojęciu wachlarz poglądów i życia prywatnego słuchaczy. Wyraziłam się jakoś negatywnie o Kościele katolickim. A on ''Tak?! A przecież pani nosi na szyi krzyż!'' No żesz k @#$%^&!
Może jestem dziwna, ale prawdziwe przekonania i wiarę w cokolwiek, nosi się w głowie i w duszy, a nie w postaci obwieszania się symbolami. One nie znaczą nic i jak historia pokazała, łatwo mogą ulegać modyfikacji.
_________________
''Ten, kto staje się potworem, zrzuca z siebie ciężar bycia człowiekiem''
 
 
 
Autor Wiadomość
Marki 
Mistrz zmarnowanych sytuacji



Imię: Daniel
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 979
Skąd: Pilica
Wysłany: 2010-03-03, 20:43   

lapicaroda napisał/a:
Może jestem dziwna, ale prawdziwe przekonania i wiarę w cokolwiek, nosi się w głowie i w duszy, a nie w postaci obwieszania się symbolami. One nie znaczą nic i jak historia pokazała, łatwo mogą ulegać modyfikacji.
Nosząc coś co jest ogólnie przyjęte jako symbol wiary, dajesz jasno do zrozumienia, że jesteś osobą wierzącą - wydaje Ci się to głupie? Ubierając się jak hippis, emo czy jeszcze inaczej, bądź nosząc jakiś wisiorek (symbol czegoś) wyrażasz swoje przekonania - a przynajmniej dajesz innym ludziom wyraźny sygnał, że masz takie przekonania (a możesz ich nie mieć). Tak samo jest z krzyżem - nosząc go dajesz innym wierzącym do zrozumienia, że sama jesteś wierząca, pokazujesz innym, że wierzysz. Zewnętrzna manifestacja wnętrza.

A ja swoje odczucia, przemyślenia dotyczące krzyża, opisze pewną znaną pieśnią religijną:
1. Zbawienie przyszło przez krzyż,
Ogromna to tajemnica.
Każde cierpienie ma sens,
Prowadzi do pełni życia.

Ref.: Jeżeli chcesz Mnie naśladować,
To weź swój krzyż na każdy dzień
I chodź ze Mną zbawiać świat
Dwudziesty już wiek.

2. Codzienność wiedzie przez Krzyż,
Większy im kochasz goręcej.
Nie musisz ginąć już dziś,
Lecz ukrzyżować swe serce.

3. Każde spojrzenie na krzyż
Niech niepokojem zagości,
Bo wszystko w życiu to nic
Wobec tak wielkiej miłości.
_________________
"Mężczyznę można "wykastrować" jednym zdaniem: Wolę, abyś był moim przyjacielem niż kochankiem."
Woody Allen
 
 
 
Autor Wiadomość
lapicaroda 
Metafizyczna suka



Wiek: 21
Dołączyła: 10 Maj 2009
Posty: 392
Wysłany: 2010-03-03, 21:16   

Marki napisał/a:
- wydaje Ci się to głupie? Ubierając się jak hippis, emo czy jeszcze inaczej, bądź nosząc jakiś wisiorek (symbol czegoś) wyrażasz swoje przekonania - a przynajmniej dajesz innym ludziom wyraźny sygnał, że masz takie przekonania (a możesz ich nie mieć). Tak samo jest z krzyżem - nosząc go dajesz innym wierzącym do zrozumienia, że sama jesteś wierząca, pokazujesz innym, że wierzysz. Zewnętrzna manifestacja wnętrza.
Nie głupie. Jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę, nie mam nic przeciwko. Jeśli chodzi o subkultury, jestem do tego teak samo ustosunkowana- zaznaczasz gdzieś swoją przynależność, swoje przekonania, proszę bardzo. Ja po prostu nie lubię jawnych manifestów, bo na tym tle łatwo o jakieś konflikty. Denerwuje mnie reakcja wziętego ateisty-lewicowca na widok czyjegoś krzyżyka na szyi. Że z góry bywa taka osoba negatywnie ustosunkowana tylko dlatego, że widzi, że ten ktoś jest wierzący. (Miałam taki przypadek w otoczeniu, dziwne że dziewczyna przestała się na mnie boczyć, gdy dowiedziała się, co naprawdę u mnie oznacza krzyż) A gdyby nie widziała tego krzyża, nawet pewnie by się nie zastanawiała, jaki jest mój stosunek do wiary.
Zresztą, czasami się zastanawiam...może naprawdę ten krzyż jeszcze nade mną czuwa. W grudniu dostałam od siorki wisiorek z celtyckim symbolem życia, nosiłam go jakiś czas i trochę spraw mi się popieprzyło. Sama nie wiem, jak to jest, to chyba śmieszne trochę, bo to tylko kawałek metalu. A zresztą, jak pisałam, do Jezusa mam szacunek, więc czemu mam go nie nosić? Zaznaczam jeszcze raz, najbardziej denerwują mnie cudze, dosadne reakcje, że ja się z wiarą obnoszę. Trochę więcej dystansu.
_________________
''Ten, kto staje się potworem, zrzuca z siebie ciężar bycia człowiekiem''
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Theme by TwojeStyle.info V3
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group