Forum Dyskusyjne - młodzieżowe, wielotematyczne, ogólnotematyczne
  FAQ FAQ   Użytkownicy  Użytkownicy   Regulamin  Korepetycje   Zaloguj  Zaloguj   Rejestracja  Rejestracja   Regulamin  Regulamin
 

Poprzedni temat «» Następny temat
Ulubiony wiersz
Autor Wiadomość
Galna 
Sex to religia.


Imię: Galna
Dołączyła: 23 Kwi 2010
Posty: 68
Wysłany: 2010-04-29, 15:00   

Agnieszka Osiecka

Powiedziałam, że do ciebie przyjdę,
nie przyszłam.
Powiedziałam, że za ciebie wyjdę,
nie wyszłam.
Powiedziałam, że nie umiem zdradzić,
umiałam.
Powiedziałam, że się chcę poprawić,
nie chciałam.
Tłumaczyłam, że nie zapominam,
no, nie wiem...
Raz już była przecież taka zima
bez ciebie.
Przysięgałam: "Jesteś całym światem" -
niemądrze.
Obiecałam: "Wrócę tu przed latem" -
a skądże...

Bo ja tak mówiłam żartem.
Dobry żart jest tynfa wart.
A ty oczy masz uparte,
ty budujesz domek z kart.
Czasem palnę coś w rozmowie,
żartem snuję jakiś plan,
a ty zaraz myślisz sobie,
przywiązujesz się nad stan.
Ty tak nie znasz się na żartach,
aż mnie czasem bierze złość,
ja ci mówię: "Idź do czarta,
mam po uszy ciebie! Dość!",
ja ci mówię: "Idź do czarta,
mam po uszy ciebie! Dość!".

Powiedziałam, że już nie zadzwonię,
dzwoniłam.
Powiedziałam: "Idź już lepiej do niej" -
kręciłam.
Powiedziałam: "Nic już nie pamiętam..." -
a jakże!
Powiedziałam: "Cóż, nie jestem święta!" -
to fakt, że
okłamałam ciebie tyle razy,
mój miły.
Jakoś na to nie brak mi fantazji
i siły.
Powiedziałam: "Już nie będę czekać" -
czekałam...
Bo czasami chce się do człowieka -
ja chciałam!

Tylko tak mówiłam żartem.
Dobry żart jest tynfa wart.
A ty oczy masz uparte,
ty budujesz domek z kart...
Raz palnęłam cos w rozmowie,
tyś się zerwał i w tył zwrot,
pomyślałeś widać sobie:
Czas, by zmienić wreszcie port!
Gdy uskładasz już na bilet,
okręt zacznie fale pruć,
to w Koluszkach, w Mińsku, w Chile
ja cię znajdę, krzyknę: "Wróć!",
to w Koluszkach, w Mińsku, w Chile
ja cię znajdę, krzyknę: "Wróć!".
_________________
Za Twoje ciało dam się sponiewierać !
 
 
 
Autor Wiadomość
Nyks. 



Imię: Monika
Dołączyła: 14 Sie 2010
Posty: 80
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 2010-08-14, 14:52   

Uwielbiam:

Wisława Szymborska
Rozmowa z kamieniem

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do twego wnętrza,
rozejrzeć się dokoła,
nabrać ciebie jak tchu.

- Odejdź - mówi kamień. -
Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na części
będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
nie wpuścimy nikogo.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Przychodzę z ciekawości czystej.
Zycie jest dla niej jedyna okazja.
Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.

- Jestem z kamienia - mówi kamień -
i z konieczności muszę zachować powagę.
Odejdź stad.
Nie mam mięśni śmiechu.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam ze są w tobie wielkie puste sale,
nie oglądane, piękne nadaremnie,
głuche, bez echa czyichkolwiek kroków.
Przyznaj, ze sam niedużo o tym wiesz.

- Wielkie i puste sale - mówi kamień -
ale w nich miejsca nie ma.
Piękne, być może, ale poza gustem
twoich ubogich zmysłów.
Możesz mnie poznać, nie zaznasz mnie nigdy.
Cala powierzchnia zwracam się ku tobie,
a całym wnętrzem leże odwrócony.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie szukam w tobie przytułku na wieczność
Nie jestem nieszczęśliwa.
Nie jestem bezdomna.
Mój świat jest wart powrotu.
Wejdę i wyjdę z pustymi rekami.
A na dowód, ze byłam prawdziwie obecna,
nie przedstawię niczego prócz slow,
którym nikt nie da wiary.

- Nie wejdziesz - mówi kamień. -
Brak ci zmysłu udziału.
Nawet wzrok wyostrzony aż do wszechwidzenia
nie przyda ci się na nic bez zmysłu udziału.
Nie wejdziesz, masz zaledwie zamysł tego zmysłu,
ledwie jego zawiązek, wyobraźnie.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Nie mogę czekać dwóch tysięcy wieków
na wejście pod twój dach.

- Jeżeli mi nie wierzysz - mówi kamień -
zwróć się do liścia, powie to, co ja.
Do kropli wody, powie to, co liść.
Na koniec spytaj włosa z własnej głowy.
śmiech mnie rozpiera, śmiech, olbrzymi śmiech,
którym śmiać się nie umiem.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.

- Nie mam drzwi - mówi kamień.

Oraz:

Edward Stachura
Prefacja

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Śmiać się głośno
Płakać cicho
Deszcz ustaje sady kwitną
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Iść i padać
Z- padłych- wstawać
Przeszła wojna
Wstaje trawa
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Śledzić gwiazdy
Grać na skrzypcach
Astronomia
I muzyka
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Być uważnym
Pełnym pasji
Dobra wasza
Gwiżdżą ptaki
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Żeby człowiek
W życiu onym
Sprawiedliwym
Był i godnym

Żeby człowiek
Był człowiekiem
Lecą liście
Szumi w lesie
Wiatr z obłoków
Warkocz plecie
I tego trzymać się trzeba

I pewnie znalazłoby się jeszcze kilka tych "naj" ; ).
_________________
Nothing is ever all wrong.
Even a clock that stops is right twice a day.
 
 
 
Autor Wiadomość
Troy
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-31, 14:08   

Wojaczek Rafał

MIT RODZINNY



To jest kiełbasa
To jest moja matka jadalna


Ona wisi na niklowym haku
i pachnie kominem


Ona jest tania zresztą nigdy się nie drożyła
była wyrozumiała i znała możliwości


Ja jestem synem mojej matki
i pewnego młodzieńca
który nie był ostrożny
a pewnie był złośliwy
a może tylko nie wiedział
matka wtedy była zamroczona
a potem było jej żal


Teraz ja jestem głodny
a moja matka wisi


Więc wpatruję się w wystawę
i czuję
jak mi cieknie
ślina i sperma


Wiem za chwilę już nie będę się wahał
wejdę i poproszę
tę właśnie


To jest kiełbasa
To jest moja matka jadalna
A to jest mój głód dziecinny
 
 
Autor Wiadomość
Mószka 
Panna_M. (;



Imię: Asieńka
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2007
Posty: 2329
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2010-08-31, 14:44   

Jeszcze jeden muszę dodać.
Wisława Szymborska - Na wieży Babel

- Która godzina? - Tak, jestem szczęśliwa,
i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,
który by brzęczał nad Tobą, gdy śpisz.
- Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,
wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą
na skrzypiących zawiasach. - Jak to, zapomniałeś?
Miałam na sobie zwykłą szarą suknię
spinaną na ramieniu. - I natychmiast potem
niebo pękło w stubłysku. - Jakże mogłam wejść,
przecież nie byłeś sam. - Ujrzałem nagle
kolory sprzed istnienia wzroku. - Szkoda,
że nie możesz mi przyrzec. - Masz słuszność,
widocznie to był sen. - Dlaczego kłamiesz,
dlaczego mówisz do mnie jej imieniem,
kochasz ją jeszcze? - O tak, chciałbym,
żebyś została ze mną. - Nie mam żalu,
powinnam była domyślić się tego.
- Wciąż myślisz o nim? - Ależ ja nie płaczę.
- I to juź wszystko? - Nikogo jak ciebie.
- Przynajmniej jesteś szczera. - Bądź spokojny,
wyjadę z tego miasta. - Bądź spokojna,
odejdę stąd. - Masz takie piękne ręce.
- To stare dzieje, ostrze przeszło
nie naruszając kości. - Nie ma za co,
mój drogi, nie ma za co. - Nie wiem
i nie chcę wiedzieć, która to godzina.
_________________
Móha rucha karalucha,
A kieliszek jest bez ucha.
 
 
 
Autor Wiadomość
Barbossa 
I co z tym zrobisz?



Imię: Maciej
Wiek: 27
Dołączył: 21 Gru 2007
Posty: 367
Skąd: Dębica
Wysłany: 2010-09-05, 13:30   

Mam kilka ulubionych wierszy, przeważnie dekadentów bądź romantyków. Słowacki, Herbert .. najbardziej wybijają się dwa Herberta, Przesłanie pana Cogito, oraz Przemiany Liwiusza, przesłanie pewnie znacie a ten 2 to :

http://www.eximus.14lo.lu...iany%20Liwiusza

Pozostają jeszcze 'Dęby" też bardzo zacny :)
_________________
Est enim ea non scripta, sed nata lex, quod vim vi repellere licet

i nic to
 
 
 
Autor Wiadomość
Asik 
hokus pokus czary mary



Imię: Aśka
Dołączyła: 15 Wrz 2008
Posty: 1371
Skąd: dzisiaj tu jutro tam
Wysłany: 2010-09-23, 13:50   

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Samobójca


Skoczył w morze ciemne i mordercze.
Ześliznął się po taflach cienia.
Miał ciężkie serce.
Nie musiał przywiązywać kamienia.

Z głębi wody ukłonił się światu.
Minął sepię, piękną i szkaradną.
I spoczął na dnie wśród kwiatów.
Z takim sercem idzie się
na dno.



* * * * * * *



Wisława Szymborska

Pokój samobójcy


Myślicie pewnie, że pokój był pusty.
A tam trzy krzesła z mocnym oparciem.
Tam lampa dobra przeciw ciemności.
Biurko, na biurku portfel, gazety.
Budda niefrasobliwy, Jezus frasobliwy.
Siedem słoni na szczęście, a w szufladzie notes.
Myślicie, że tam naszych adresów nie było?

Brakło, myślicie, książek, obrazów i płyt?
A tam pocieszająca trąbka w czarnych rękach.
Saskia z serdecznym kwiatkiem.
Rado iskra bogów.
Odys na półce w życiodajnym śnie
po trudach pieśni piątej.
Moraliści,
nazwiska wypisane złotymi zgłoskami
na pięknie grabowanych grzbietach.
Politycy tuż obok trzymali się prosto.

I nie bez wyjścia, chociażby przez drzwi,
nie bez widoków, chociażby przez okno,
wydawał się ten pokój.
Okulary do spoglądania w dal leżały na parapecie.
Brzęczała jedna mucha, czyli żyła jeszcze.

Myślicie, że przynajmniej list wyjaśniał coś.
A jeżeli wam powiem, że listu nie było -
i tylu nas - przyjaciół, a wszyscy się pomieścili
W pustej kopercie opartej o szklankę.
_________________
A ja nie chciałbym tak po prostu przeminąć...
 
 
 
Autor Wiadomość
Satio 



Dołączył: 04 Paź 2010
Posty: 2
Skąd: z piekła rodem
Wysłany: 2010-10-04, 10:00   

Zdecydowanie ten:


Julian Tuwim

Zaczelo sie to dawno, dawno,
Najdawniej jak pamiec siega,
Tam, skad bierze poczatek
Rodzaju ludzkiego ksiega.
Pod modrym niebem, w cudnym ogrodzie,
Pod slynnym drzewem, w przewiewnym chlodzie,
Pierwsza wiosna, w pierwszym maju,
Zreszta kazdy o tym wie:

Kiedy Adam mieszkal w raju
Bardzo czesto nudzil sie,
Spac tam bylo we zwyczaju,
Wiec spoczywal w blogim snie...

Dalszy ciag kazdy sam sobie dospiewa.
Slowem: EWA.
I zaraz potem zerwala owoc z drzewa, co necil wonia
i blaskiem swiecil. Ach, przypadla don pozadliwymi usty:

Patrz Genezis, rozdzial trzeci, ustep szosty:
Widzac tedy niewiasta, iz dobre drzewo ku jedzeniu, a iz
bylo wdzieczne ust wejrzeniu a pozadliwe drzewo, dla
nabycia umiejetnosci wziela z owocu jego i jadla, i dala
tez mezowi swemu, ktory z nia byl i on tez jadl.

Od grzechu zaczal sie jej swiat,
A ze Pan Bog ja stworzyl, a szatan opetal,
Jest wiec odtad na wieki i grzeszna, i swieta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zla,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i lza,
I golab i zmija, i piolun i miod,
I aniol i demon, i upior i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepasc bez dna,
Poczatek i koniec - kobieta, acha!

Luli, moj syneczku, luli, luli,
Matka cie do piersi tuli, tuli,
Chocbys nawet caly swiat przemierzyl,
Chocbys nawet bezmiar szczescia przezyl,
Nikt ci nie zaspiewa czulej: luli,
Luli, moj syneczku, luli, luli.

Lu ja w morde, a co, psiamac,
To ty mi bedziesz goscia brac!
A ja tu chodze caly rok,
A ty przychodzisz, szarpana w bok,
I szkandal robisz na caly rog,
Rozkwasze morde, skarz mnie Bog!
Bujac mnie bedzie! Ja ci pobujam!
Policja! Na pomoc! Gwaltu! Mordujom!

Gdyby nie ty, nie swiecilyby gwiazdy na niebie,
Gdyby nie ty, nie pachnialyby kwiaty na wiosne,
A z moich ust wykwitaja jedynie dla ciebie
Te slowa najslodsze... milosne.
Jesli nie ty, nikt mnie inny w ramionach nie zawrze,
Jesli nie ty, to kto spelni upojne me sny?
Przytul mnie, wez! Bede kochac jak nigdy, bo zawsze,
Bo wszystko na swiecie - to Ty, to Ty!

Hallo? To ty, Stasiu? Bede mogla... Tak. Idzie. Ja tez.
Co? Nie, nie! Nigdy przed polnoca nie wraca. Co? Ach, ty
swintuszku. No, dobrze, dobrze. Ze co? Sumienie? No,
jeszcze troche dokucza. Ja go doprawdy bardzo kochalam.
Zdawalo mi sie, ze to moja pierwsza i ostatnia milosc.
Zdawalo mi sie, ze gdyby nie on, nie swiecilyby gwiazdy
na niebie... Ale od czasu jak ciebie zobaczylam, cicho...
Musze przerwac rozmowe. Wiec o siodmej. Caluje...

Od pokus i grzechow swiata
W cichym zamknieta klasztorze
Rece w modlitwie splatam,
Klecze przed toba w pokorze,
Umartwiam grzeszne cialo
Postem surowym i biciem,
Ale to wszystko malo
Przed twym obliczem.
Wczoraj ptak, zwiastun wiosny,
Wpadl do samotnej mej celi,
Niech mi wybacza te chwile radosci
Twoi anieli...

Chodzi o to, prosze pani, zeby sukienka byla prosta,
najprostsza, ale szalenie dystyngowana. I ta dystynkcja
ma byc wlasnie w prostocie. Ta prostota w dystynkcji.
Chodzi o zwykla, wizytowa sukienke. Z przodu zupelnie
gladko, tylko tutaj pani troszeczke sfalduje, ale ledwo,
ledwo... Zeby bylo widac i jednoczesnie zeby nie
bylo widac. Z boku pliska, tutaj zmarszczona, tutaj
podniesiona, tutaj opuszczona, tutaj falda, tu rozcieta,
tu zamknieta, tu upieta: rekaw z pampelotka, tu merezka,
tu walensjenka, tu guziczki, tu entliczki, tu pentliczki,
kolnierzyczek bialy w zabki, w trabki, w pompki... Pani
wie. Jak najprosciej, a co do wstazeczki, to jest
w "Maison Chiffon" - sama kupie, a zreszta niech pani
kupi, metr: zloty dziewiecdziesiat...

91, 92, 93, 94, 95, 96... Tetno 96, no to juz lepiej...
A temperatura? Sama zobacze: 38,8. Swietnie. Wczoraj
o tej porze bylo blisko 40. Wszystko bedzie dobrze,
droga pani, niech pani nie placze.... A teraz prosze wziac
lekarstwo i spac... spac.

Prezac biodra i piersi bezwstydnie,
Blyskiem oczu noc ciemna rozwidnie,
I upalem rozkosznej pieszczoty
Wzniece pozar czerwony we krwi.
Osmiornica oplote kochanka,
Tajemnica upoje do ranka,
Kto raz wpadnie w te straszne oploty,
W tym sie zadza na zawsze tli.

A ze Pan Bog ja stworzyl, a szatan opetal,
Jest wiec odtad na wieki i grzeszna, i swieta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zla,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i lza
I golab i zmija, i piolun i miod,
I aniol i demon, i upior i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepasc bez dna.
Poczatek i koniec - kobieta - to ja.

1934
wiersz dla ewy
Ostatnio zmieniony przez Satio 2010-10-04, 10:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Autor Wiadomość
Asik 
hokus pokus czary mary



Imię: Aśka
Dołączyła: 15 Wrz 2008
Posty: 1371
Skąd: dzisiaj tu jutro tam
Wysłany: 2010-10-22, 16:07   

Stach Ożóg

Cyrk

Nazywali go nikiforowym klownem

Dwa razy w ciągu syzyfowej ucieczki od
światła prezentował się
z menażerią własnych zapatrzeń
Najpierw obtańcowywał wczorajsze
odchodzenie Ręce
parodiowały symetrię postawionych
kroków Potem pokazywał język
Lubili ten numer bo
zaraz doszukiwali się jakiejś
metafory Dalej stawał na głowie
i mówił że maluje smutek umarłego
imienia

Publiczność prawie szalała

W wielkie dni występował z asystentką
która pomagała mu ubierać się w wiersz
Po pierwszych ukłonach oddawała się
każdemu z jego rymów

Zamysł wiersza ocierał się o nią
Czekała
Czekała na akt spełnienia się poety

I takie różne malowali numery
ale wiedział że to tylko gra
Był klownem

Prosili o bis

Więc znów powiedziała że
go kocha
_________________
A ja nie chciałbym tak po prostu przeminąć...
 
 
 
Autor Wiadomość
Zaheel 
Boski prototyp - mutant



Dołączyła: 10 Sty 2007
Posty: 1675
Skąd: z Nibylandii
Wysłany: 2011-07-04, 12:16   

Troy napisał/a:
Wojaczek Rafał

MIT RODZINNY


:D

Ostatnio napatoczył mi się wiersz pana Broniewskiego Poeta i trzeźwi.

Bieje czarna godzina,
Czarny wiersz się poczyna.
Dajcie mi ludzie trzeźwi,
Szklankę mocnej poezji,
Szklankę mocnego wina.

Łypią trzeźwi znad kufla:
„Dobrze, niech się nam uchla,
poczekamy do świtu,
czy zażąda kredytu?”
Brzęk! Stoi czarna butla.

Wypiłem do dna z gniewem,
upiłem się i śpiewam,
wkoło łypią ponuro,
nikt nie nuci do wtóru,
drugą szklankę nalewam.

Wasze zdrowie przytomni!
nie podchodźcie wy do mnie:
gdy tę szklankę wypiję,
to was wierszem zabiję,
a chcę o was zapomnieć.

Obstąpili mnie wkoło,
a ja trzyma się stołu,
trzecia szklanka wypita,
i stół rusza z kopyta,
lecę w gwiazdy i wołam:

„Witaj, piękna przygodo!
Witaj gwiezdna pogodo!”
Wplątany w włosy komet,
chwytam cienie Andromed,
patrzę w Łuny twarz młodą.

Gwiazdy, gwiazdy przepuśćcie,
pieśni szukam w tej pustce,
wylewam z butli czarnej
wino w pył planetarny,
ale milczą czeluście…

I ocknąłem się rano,
twarz miałem krwią zalaną,
trzeźwi nade mną stali,
bili mnie i pytali
co za wino dostaną?

Odrzekłem: „W jednej piersi
mieści się świat najszerszy,
gdy się miłość poczyna,
tej mi trzeba, nie wina,
i bez niej nie ma wierszy”
_________________
''To rewolwer w twojej kieszeni, czy po prostu przyjemnie ci mnie widzieć?"

"Rzeczywistość jest wynikiem braku alkoholu"
 
 
 
Autor Wiadomość
Eos 
boska jak diabli



Imię: Justyna
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lis 2006
Posty: 3112
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-08-23, 22:09   

Cytat:
DO JUSTYNY
TĘSKNOŚĆ NA WIOSNĘ



Już tyle razy słońce wracało
I blaskiem swoim dzień szczyci;
A memu światłu cóż to się stało,
Że mi dotychczas nie świéci?

Już się i zboże do góry wzbiło,
I ledwie nie kłos chce wydać;
Całe się pole zazieleniło;
Mojej pszenicy nie widać!

Już słowik w sadzie zaczął swe pieśni,
Gaj mu się cały odzywa.
Kłócą powietrze ptaszkowie leśni;
A mój mi ptaszek nie śpiewa!

Już tyle kwiatów ziemia wydała
Po onegdajszej powodzi;
W różne się barwy łąka przybrała;
A mój mi kwiatek nie schodzi!

O wiosno! Pókiż będę cię prosił,
Gospodarz zewsząd stroskany?
Jużem dość ziemię łzami urosił:
Wróć mi urodzaj kochany!


Franciszek Karpiński


Sama nie wiem, czemu mi się podoba, achhh... :P
_________________
Oceniaj mnie, niech jad strumieniami leje się!
Ostatnio zmieniony przez Eos 2011-08-23, 22:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Autor Wiadomość
Asik 
hokus pokus czary mary



Imię: Aśka
Dołączyła: 15 Wrz 2008
Posty: 1371
Skąd: dzisiaj tu jutro tam
Wysłany: 2011-10-25, 22:46   

Może nie ulubiony, ale jestem pod wrażeniem tego wykonania:
http://www.youtube.com/watch?v=ulk5dWzY3tA


Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Lubię, kiedy kobieta...


Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

Lubię to -- i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.
_________________
A ja nie chciałbym tak po prostu przeminąć...
 
 
 
Autor Wiadomość
ajs 



Imię: Barbara.
Dołączyła: 08 Cze 2006
Posty: 1155
Wysłany: 2013-01-12, 13:49   

Dwie małpy Bruegla

Tak wygląda mój wielki maturalny sen:
siedzą w oknie dwie małpy przykute łańcuchem,
za oknem fruwa niebo
i kąpie się morze.

Zdaję z historii ludzi.
Jąkam się i brnę.

Małpa, wpatrzona we mnie, ironicznie słucha,
druga niby to drzemie -
a kiedy po pytaniu nastaje milczenie,
podpowiada mi
cichym brząkaniem łańcucha.
_________________
Moim celem jest spełnianie marzeń i snów - najwspanialszej rzeczywistości^^
 
 
 
Autor Wiadomość
karolyyyna 


Dołączył: 12 Mar 2013
Posty: 3
Wysłany: 2013-03-12, 17:41   

Ja lubię "Nocny gość" Władysława Broniewskiego oraz "Zamiast" Magdaleny Czaplińskiej ;)
 
 
 
Autor Wiadomość
Przemo 



Dołączył: 12 Cze 2014
Posty: 7
Wysłany: 2014-06-12, 12:42   

Kazio Przerwa-Tetmajer mistrz 8)
 
 
 
Autor Wiadomość
a.lawonska


Dołączył: 21 Lip 2015
Posty: 29
Wysłany: 2015-07-21, 10:21   

Pantofelek

Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek
no to co
milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.

Andrzej Bursa
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Reklama: URL: http://mportalik.net.pl/viewtopic.php?p=189853Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group