Forum Dyskusyjne - młodzieżowe, wielotematyczne, ogólnotematyczne
  FAQ FAQ   Użytkownicy  Użytkownicy   Regulamin  Korepetycje   Zaloguj  Zaloguj   Rejestracja  Rejestracja   Regulamin  Regulamin
 

Poprzedni temat «» Następny temat
Pielęgniarki - ciężki zawód???
Autor Wiadomość
Troy
[Usunięty]

Wysłany: 2010-09-23, 03:24   

Nie jestem pielęgniarką, ale pracuję z pielęgniarkami i również należę do szpitalnego personelu średniego. Właściwie w moim miejscu pracy nie ma dużej różnicy w obowiązkach pielęgniarki i ratownika med., a pracujemy na oddziale szpitalnym. Różnica jest tylko taka, że w razie czego obsługuję wózek reanimacyjny, defibrylator i wykonuję medyczne czynności ratunkowe, jeśli u kogoś nastąpi zatrzymanie krążenia. One za to toczą krew, jeśli jest taka potrzeba. Jednak pacjenci i tak mówią na ratowników pielęgniarki, no bo w końcu jak mają mówić - pani ratowniczko medyczna? Poza tym mój zawód wciąż kojarzony jest z noszowym.
Chciałabym obalić kilka mitów zw. z ochroną zdrowia.

Przede wszystkich mamy 21 wiek i pracownicy Ochrony Zdrowia wkurzają się z wyrażenia Służba Zdrowia, bo nikt nie jest żadnym służącym, tylko najnormalniejszym pracownikiem, personelem. Pielęgniarki wkurzają się o to, gdy ktoś zwraca się do nich Siostro. To już nie są czasy Florencji. Można mówić - proszę pani, jak do każdego innego człowieka. Nowoczesne pielęgniarki to najczęściej bardzo wykształcone osoby.
3 lata licencjat + 2 lata magisterki + 2 lata specjalizacji = 7 lat. To chyba mówi samo za siebie. Tym samym obalam mit o tym, że nie są wykształcone.
Pielęgniarka nie jest podwładnym lekarza. Jest po prostu współpracownikiem.

Ostatnio zaczęła pracować u nas nowa lekarka. Była sytuacja, że siedziała przy biurku i pyta się kolegi - gdzie jest karta pana X? Kolega odpowiada - na stoliku. Ona - proszę mi podać. Kolega - proszę sobie wziąć. Nikt nie jest niczyim służącym, każdy ma swoje obowiązki, które wykonuje.

Wkurza mnie też to, że ludzie spłaszczają zawód pielęgniarki do wycierania tyłków.
Jasne, toalety też są ważne, ale pielęgniarki mają też wiele innych rzeczy do zrobienia.
No i my ratownicy również.

Czasami pierwszy posiłek w pracy jem o 17.00. To nieprawda, że przesiaduję w dyżurce.
Nie chcę od nikogo czekoladek i bombonierek. Jak będę miała ochotę na czekoladę,
kupię sobie sama. Jak ktoś da kawę czy czekoladę, nie będzie mieć za to lepszej opieki. Właściwie to taka osoba mnie tym obraża - za 5 zł mam skakać nad kimś, kto nie potrzebuje intensywnej opieki? Poza tym tyle tego jest, że mdli mnie od widoku, bo ludzie wciąż uparcie przynoszą. Pracy jest naprawdę dużo, przez co standard opieki jest niski. A wystarczyłoby, żeby dołożono na każdy dyżur jedną osobę do pracy więcej.

Dziwię się, że ludzie mają pretensje o to, że muszą nakarmić, umyć, przebrać chorego ze swojej rodziny. Ja w tym czasie muszę to zrobić choremu, do którego rodzina nie przychodzi wcale. Jak moja prababcia była w szpitalu, robiłam to wszystko, bo czemu miałabym tego nie zrobić.

Ludzie mają pretensje, że nie chodzimy uśmiechnięci. Nie da się uśmiechać przez 12 lub 24 godziny, zwłaszcza gdy co chwilę ktoś ma pretensje o to, czy o tamto.

Jestem sama w sali, gdzie jest czterech pacjentów, najczęściej w ciężkim stanie, pod respiratorami i nikt nie przyjdzie mi pomóc. Teoretycznie powinnam dźwigać nie więcej niż 16 kg, a często dźwigam po 100 kg. Ostatnio powiedziałam, że nie będę nikomu sama zmieniać ułożenia, bo mam jeden kręgosłup na całe życie. Jak proszę o pomoc koleżanek z oddziału - nieważne, czy to pielęgniarka, opiekun medyczny czy salowa - zawsze wymyślą
coś żeby nie przyjść. Tylko ratownicy przychodzą pomagać - bo my od początku
byliśmy uczeni pracy zespołowej.

Oczywiście trafiają się zołzy:
Raz mieliśmy pacjenta, który ważył 160 kg. Mówię do koleżanki piel. - zaraz wezmę Ł. (kolega ratownik) do siebie i zmienimy ułożenie panu X. A ona mi mówi - teraz to my idziemy do swoich pampersów i krwi. No to mówię salowej - pani I. może pani przyjść mi pomóc? Pani I. mówi - nie mogę, muszę wyrzucić śmieci. No to mówię do tej pielęgniarki - ktoś mi musi pomóc, a ona na to, że teraz to idzie pić kawę. W końcu kolega przyszedł pomóc.
Tak jest bardzo często. A później rodzina ma pretensje, że chory ma odleżyny
i na mnie wrzeszczy. No trudno, są rzeczy na które nic nie mogę poradzić.
To wina tego chorego systemu, bo dyrektorzy szukają oszczędności w personelu,
u naczelnej leży cały segregator podań, a oni nie zatrudniają, mimo braków,
a wręcz robią redukcje etatów. To straszne. W mojej sali zawsze musi być ktoś
z personelu, a że jestem sama, nie mogę się nawet wysikać. A jak już znajdę czas,
żeby zjeść, do zupy na biurku pluje mi pacjent z naprzeciwka - bo ma rurkę tracheostomijną i jak kaszle, to flegma leci na trzy metry.

Denerwuje mnie to, że każdy pacjent myśli, że jest pępkiem świata i że jeśli pielęgniarka
koło niego nie chodzi, to siedzi sobie w socjalnym. Może kiedyś nadejdzie chwila oświecenia
i taki jeden pojmie - że pielęgniarka w tym czasie może być u innego pacjenta, bardziej potrzebującego. Ludzie przychodzą do szpitala z nastawieniem - płacę podatki, wszystko mi się należy. Ja też płacę podatki i co. Też czekam w kolejkach, a jak jestem pacjentem w szpitalu, nie latają nade mną siostrzyczki, całe szczęście, że tego nie potrzebuję,
bo jestem na tyle zdrowa, że koło siebie sama wszystko zrobię.
Nie dziwcie się, że personel jest, jaki jest, ale wkurzające jest to, że pacjent wzywa mnie dzwonkiem (czasem jestem na odcinku ogólnym), bo mu spadła zasłonka z prysznica, jak się kąpał i próbuje złapać mnie za cycka. Bydło niech idzie do weterynarza, a nie do szpitala.

Albo jak młoda dziewczyna, przyjęta na oddział przed kwadransem wzywa mnie dzwonkiem, żeby zgłosić bardzo silny ból głowy. A siedzi z laptopem na Fejsbuku.
To jest bezczelne. To chodząca osoba, przyjęta z powodu bólu głowy.

Albo ktoś wzywa mnie dzwonkiem, żeby zgłosić, że mu się gumka od skarpetki odcisnęła
na nodze i ma czerwone. Chodzący człowiek.

A gdzieś dalej babuleńka leży w poprzek łóżka, z głową na metalowej barierce,
jej ułożenie powinno być zmienione 4 godziny temu. A ja nie mogę jej pomóc,
bo latam od dzwonka do dzwonka do jełopów, którzy mają problem życiowy,
bo na obiad dostali słodką herbatę zamiast gorzkiej.
I jak dwie pacjentki biją się, bo jednej upadł grejfrut i oskarżyła drugą o dokonanie kradzieży tegoż grejfruta, muszę być mediatorem.

No ale lubię swoją wkurwiającą pracę.

A teraz na zakończenie optymistyczny akcent.

Podczas przyjmowania dyżuru kolega mówi:
- Pacjent X dostał Rolkę (Relanium), bo całą noc widział nietoperze.
Oddziałowa - a pacjent Y?
Kolega - spał spokojnie, chociaż nad nim było największe gniazdo.

Parę dni później.

Przybiega do nas lekarka i krzyczy:
Ja nie wejdę do swojego pokoju!
Pytamy - a co się stało?
Ona - coś tam wleciało, ptak czy nietoperz.
Wchodzimy, a tam nie ma nic.

Ostatnio:
Przybiega inna lekarka i krzyczy: widzieliście TO na suficie?!
My - co?
Ona - No tę ćmę, skrzydła ma jak ptak!
Patrzymy - a tam olbrzymia ćma, miała chyba 15 cm długości.
Kolega złapał ją w pojemnik na mocz i wypuścił oknem w świat.
:D


W następnym odcinku obalenie mitów o ratownikach medycznych. :)
Ostatnio zmieniony przez Troy 2010-09-23, 04:01, w całości zmieniany 8 razy  
 
 
Autor Wiadomość
Mószka 
Panna_M. (;



Imię: Asieńka
Wiek: 27
Dołączyła: 05 Mar 2007
Posty: 2329
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2010-09-23, 10:03   

Przyznam szczerze, że czekałam na Twoją wypowiedź w tym temacie, bo byłam ciekawa jak Ty widzisz tą pracę. Wiadomo, że większość pacjentów woli narzekać i widzi tylko same wady pracowników szpitalnych.

Ja na szczęście nigdy nie spotkałam się chyba z czymś nieprzyjemnym ze strony pielęgniarek. Ba, nawet pamiętam, że jak byłam jakieś ponad 10 lat młodsza i leżałam w szpitalu, spotkałam najsympatyczniejszą osobę na świecie, która właśnie była pielęgniarką. Chociaż miała na oddziale straszny zapieprz, to kiedy miała chwilę wolnego, zawsze znajdowała czas na to, żeby spędzić z pacjentami trochę czasu na przyjemnościach. Przychodziła często do mojej sali, siadała, opowiadała o pracy, czasami przynosiła jakieś pielęgniarskie gadżety i pozwalała nam się nimi bawić ;d my w zamian też często jej pomagaliśmy, kiedy tylko mogliśmy w jakiś sposób pomóc. Ona, chociaż nie należało to do jej obowiązków, naprawdę spędzała z nami czas, nie tylko na podawaniu leków, zmienianiu opatrunków, czy czymś innym.
Dla tego mam dla takich osób duży szacunek. Chociaż wiem, że nie tylko takie osoby są pielęgniarkami.
Ah, i przypomniał mi się jednak jeden nieprzyjemny incydent z pielęgniarkami. Moja przyjaciółka była po operacji i nie mogła jeszcze chodzić. Potrzebowała się załatwić i wziąć leki przeciwbólowe. Dzwonek nie działał, więc ja postanowiłam poszukać kogoś, kto mógłby jej pomóc. Na korytarzu pusto. W pokoju gdzie zawsze siedziały pusto. W innych salach pusto. W końcu dorwałam je w jakimś pomieszczeniu, gdzie siedziały wszystkie, paliły papieroski i piły kawkę. Przedstawiłam im sytuację, poprosiłam o pomoc, powiedziałam w której sali a one powiedziały mi tylko 'już, już, zaraz ktoś przyjdzie do koleżanki'. Ta, po pół godzinie nie zjawił się nikt i w końcu niemal niosąc tą koleżankę, doprowadziłam ją do toalety... ;|
_________________
Móha rucha karalucha,
A kieliszek jest bez ucha.
 
 
 
Autor Wiadomość
Halibut 



Imię: Marek
Dołączył: 02 Lut 2012
Posty: 221
Skąd: wawa
Wysłany: 2013-03-15, 12:12   

Praca pielęgniarek jest bardzo ważna, trudna i ciężka jeżeli rzeczywiście jest wykonywana.
Ja miałem akurat pecha, w szpitali trafiłem na jakieś wariatki (były też kobiety genialne! ale tylko dwie:) a spędzając tam dwa tygodnie poznałem ich z 8 na oddziale)

Pielęgniarki są osobami, które zaglądają do pacjenta codziennie, to one w razie czego muszą pobiec po lekarza, skoro my mamy dzwonek tylko do nich. Dlatego ja jestem za tym, żeby płacić im więcej ale jednocześnie pozbyć się niektórych pielęgniarek i pielęgniarzy, bo jest to ostatnie miejsce, w którym powinny pracować osoby, którym się nie chce, które nie cierpią ludzi, są brutalne albo nieodpowiedzialne.
 
 
 
Autor Wiadomość
player 


Dołączył: 19 Lip 2012
Posty: 66
Wysłany: 2013-03-18, 14:51   

Ciężi i nawet niebezpieczny.
Siostra kolezanki jest pielęgniarką w psychiatryku i ostatnio pacjent tak ją skopała, że miała popękane żebra i wylew wewnętrzny.
Do tego na Boże Narodzenie nie było jej w domu, bo dyżur i wielkanoc też niewiadomo :/
_________________
Życie to gra :)
 
 
 
Autor Wiadomość
Halibut 



Imię: Marek
Dołączył: 02 Lut 2012
Posty: 221
Skąd: wawa
Wysłany: 2013-09-11, 12:41   

I jeszcze zarobki pielęgniarek są zwyczajnie kiepskie. Te co znaja język często wyjeżdzają, albo pracują poniżej kwalifikacji, jako opiekunki. W moim mieście podobno wzywa się pielęgniarki na emeryturze, bo niema komu pracować. :/
 
 
 
Autor Wiadomość
hamik 


Dołączyła: 01 Kwi 2016
Posty: 51
Wysłany: 2016-04-01, 22:19   

Kiepsko. Moja znajoma po 20 latach stażu ma najniższa krajowa jako pielęgniarka.A propo ich obowiązków: nie zdawałam sobie nigdy sprawy ze nietrzymanie moczu u mężczyzn to powszechny problem i dalej nie mogę w to uwierzyć....
 
 
 
Autor Wiadomość
Halibut 



Imię: Marek
Dołączył: 02 Lut 2012
Posty: 221
Skąd: wawa
Wysłany: 2016-06-14, 16:05   

Pewnie słyszeliście o protestach pielęgniarek - niby ich brakuje, a nowe nie mogą znaleźć pracy...
A te, które są zostają po godzinach - jaki w tym sens.
 
 
 
Autor Wiadomość
Mononoke 


Dołączyła: 25 Mar 2014
Posty: 111
Wysłany: 2016-08-22, 09:14   

Moim zdaniem to bardzo trudny zawód i ciężki kawałek chleba - i dla kobiety ten zawód wcale nie jest taki dobry.
 
 
 
Autor Wiadomość
glass11 



Dołączyła: 31 Sty 2012
Posty: 93
Wysłany: 2016-11-21, 18:16   

To zależy jeszcze gdzie pielęgniarka pracuje, koleżanka pracuje w prywatnym gabinecie więc nie narzeka, nie ma tam jakieś ciężkiej pracy czy trudnych przypadków, głównie ogranicza się do sprawdzania ilości i zamawiania artykułów i produktów medycznych na solomedica.pl czy pomocy przy rejestracji pacjentów, we wrześniu jedynie było dużo chętnych na szczepionki na grypę. :D
 
 
 
Autor Wiadomość
bizer


Dołączył: 15 Cze 2016
Posty: 121
Wysłany: 2016-12-29, 12:51   

Myślę, że zawód pielęgniarki jest bardzo odpowiedzialny.
 
 
 
Autor Wiadomość
mirabelka


Dołączył: 30 Lip 2015
Posty: 492
Wysłany: 2017-02-01, 13:48   

zdecydowanie, podobnie jak lekarza. Najmniejszy błąd może mieć bardzo poważne konsekwencje.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Reklama: URL: http://mportalik.net.pl/viewtopic.php?p=197216Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group