Forum Dyskusyjne - młodzieżowe, wielotematyczne, ogólnotematyczne
  FAQ FAQ   Użytkownicy  Użytkownicy   Regulamin  Korepetycje   Zaloguj  Zaloguj   Rejestracja  Rejestracja   Regulamin  Regulamin
 

Poprzedni temat «» Następny temat
Ulubiony wiersz
Autor Wiadomość
Kya 



Imię: Magda
Wiek: 28
Dołączyła: 27 Maj 2007
Posty: 2516
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-07-31, 23:48   

Krzysztof Kamil Baczyński- Dwie miłości

Więc pokochałeś kruche, ciepłe ciało,
które się w formach słowiczych ustało,
jak mleko płynie w szklanym smukłym dzbanie,
skrzypiec ma smutek i roślin śpiewanie.
Więc pokochałeś je. Jak ruczaj sobie
przed oczy stawiasz, aby twarze obie:
i ta odbita, i twoja prawdziwa,
były jak jeden ruch, co poukrywa
ziemię jak pożar i niebo jak jaśmin,
na które jedno serce jest małe i ciasne.
I pokochałeś jeszcze ziemię grozy
z ognistym śladem wielkich kroków bożych,
ziemię, gdzie bracia popieleją z tobą,
gdzie śmierć i wielkość jak dwa gromy obok
stoją u skroni i skrzydłami biją
tym, co umarli, i tym, którzy żyją.
Więc pokochałeś jej rzek bicz srebrzysty
i białe pióra mazowieckiej Wisły,
i góry ciężkie jak chmury na ziemi,
i ludzi skutych - i tak żyjesz niemi.
I kiedy z szablą rozpaloną stoisz
u huraganów ostatniego boju,
i kiedy broń jak życie w dłoni ważysz,
a nie masz łzy na sercu i na twarzy,
gdy rzucasz ciało jak puchy świetliste,
wiotkie jak śpiew, a z nim odbicie czyste,
by mieć twarz jedną nie odbitą w ciszy,
napiętnowaną śmierci czarnym krzyżem,
myślisz, że z Boga musi być ta miłość,
dla której młodość w grobie się prześniło.
 
 
 
Autor Wiadomość
Marki 



Imię: Daniel
Dołączył: 28 Lip 2007
Posty: 1042
Wysłany: 2009-08-01, 12:17   

Kazimierz Przerwa-Tetmajer - A kiedy będziesz moją żoną...

A kiedy będziesz moją żoną...
umiłowaną, poślubioną,
wówczas się ogród nam otworzy,
ogród świetlisty, pełen zorzy.

Rozdzwonią nam się kwietne sady,
pachnąć nam będą winogrady,
i róże śliczne i powoje
całować będą włosy twoje.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród żółtych przymgleń i promieni,
pójdziemy wolno alejami,
pomiędzy drzewa, cisi, sami.

Gałązki ku nam zwisać będą,
narcyzy piąć się srebrną grzędą,
i padnie biały kwiat lipowy
na rozkochane nasze głowy.

Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
niezapominajek i bławatów,
ustroję ciebie w paproć młodą
i świat rozświetlę twą urodą.

Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy w ogród pełen zorzy
kiedy drzwi miłość nam otworzy.


Paweł Heintsch - Jesteś

Jesteś w tych słowach,
choć Cię nie wołałem.
Płonie mi Tobą
każda cząstka mowy.
Ciało jest słowem
a słowo jest ciałem,
cieniem o zmierzchu,
zapachem sosnowym.
Kocham, więc jestem,
Choć coraz mi ciemniej…
To Twoje
światło
jest we mnie.


I tego samego autora wiersz bez tytułu.


I skąd przyjacielu, przyszedłeś
i dokąd idziesz w tęsknocie?
Po co urągasz światu
Burzą słów, których nie mógłby dociec?

Prawda jest zawsze w środku,
Jak cel, w który nigdy nie trafisz
Światu na imię jest pieniądz,
Żądza, ambicja i mafia.

Tęsknota za wielkim Nieznanem
W sercach tak gorzko się łamie-
Daj serce ludziom w ofierze,
Bo chleb zamieni się w kamień.
Idziesz i nie wiesz dokąd,
Bo złudnych bogactw nie pragniesz,
Bo wiesz, że są jak ognik
Błądzący nocą po bagnie.

Płomienia w dłonie nie schwytasz,
A w bagnie się pewnie pogrążysz-
Ogromna bezbrzeżna tęsknota
I tak nie przestanie Ci ciążyć…

Więc idź przed siebie pogodny
I ducha niebu polecaj;
I mów modlitwę wędrowców,
Która otuchę roznieca:

Skąd idę – nie wiem,
Lecz wiem, że idę-
Działam, jak muszę,
Jak mówi serce.
Co będzie zobaczę,
Gdy Bogu zdam sprawę
Z mojej tęsknoty
Za Wielką Niewiadomą ziemi i nieba.
 
 
 
Autor Wiadomość
Yenna 



Imię: Asia
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Lip 2009
Posty: 159
Wysłany: 2009-08-04, 23:10   

Elegia o... (chłopcu polskim)

Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?


Krzysztof Kamil Baczyński



KOT W PUSTYM MIESZKANIU

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać się między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
_________________
ŻYĆ TO PRZEKSZTAŁCAĆ SIEBIE W DZIEŁO SZTUKI
 
 
 
Autor Wiadomość
Emmari 
wykrzyknik



Imię: Marta
Wiek: 25
Dołączyła: 30 Gru 2006
Posty: 578
Skąd: wziąć na wino?
Wysłany: 2009-08-05, 11:50   

Wisława Szymborska - Portret kobiecy


Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.
_________________
"Nie boję się obietnic
Nie lękam się zazdrości
Nie dbam o nagrody
Kpię z przyzwoitości"


Akurat - O dziewiątce

"jedna Miłość-jeden Bóg-jeden cel"
 
 
 
Autor Wiadomość
annoth 
slave



Imię: Łukasz
Wiek: 28
Dołączył: 30 Sty 2007
Posty: 2681
Skąd: Sanok
Wysłany: 2009-08-05, 21:09   

Krzysztof Kamil Baczyński


Ten wiersz jak śmierć jest smutny...

I
Ten wiersz jak śmierć jest smutny
i obojętny jak śmierć.
Szare koty pod światło puszą ostrą sierść.
Żółty lament ulicy. gdzie nie chodzi nikt.
Bije trwoga żaglami o codzienność szyb.
II
Niebu blaknie za każdym krokiem. Ogień
wydzwania łuny, a wesołe ptaki
są pożegnaniem moim z ludźmi i bogiem.
Ślepnę, tracę drogi, chodzę torem rakiet.
A więc jesień. Dymi miasto, ptaki płyną na ukos,
liście opadłe z czerwonych kominów fabryk.
Po ulicy chodzą umarli, leża skrzydła oderwane krukom,
czeka powóz i w drzwiach martwy lokaj z kandelabrem.
Wojaż toczy powoli drogi wysokich kasztanów.
Upływam w jesień mniejszy z każdym krokiem,
w pola zasianych zjaw w kolumny ma[r]twych peanów,
w obojętność - mijanych - okien
Gdzie powóz drogą odpływa? Szelestem dymi bruk,
0, najsmutniejsza jesieni, w zamęcie znaków i elips
nad pieśnią kołujesz jak kruk.
Jak miłość powierzoną dwóm życiom - rozdzielić?







Konstanty Ildefons Gałczyński


Pyłem księżycowym

Pyłem księżycowym być na twoich stopach
wiatrem przy twej wstążce,
mlekiem w twoim kubku,
papierosem u ustach,
ścieżką pośród chabrów,
ławką, gdzie spoczywasz,
książką którą czytasz.

Przeszyć cię jak nitką,
otoczyć jest przestwór
być porami roku dla
twych drogich oczy
i ogniem w kominku
i dachem, co chroni
przed deszczem.
_________________
"W annoth'u (...) najbardziej denerwuje mnie jego annothowatość."
ˆ mjuzik

Eos napisał/a:
Ech, te baby... gupie :p .
 
 
 
Autor Wiadomość
ankaanka 



Wiek: 25
Dołączyła: 28 Maj 2006
Posty: 2660
Skąd: Bogumiłowice
Wysłany: 2009-08-12, 16:16   

Yenna, nie wiem, czy wiesz, "Spieszmy się" Twardowskiego, z założenia wcale nie miał być wierszem o śmierci (a przynajmniej tak napisał x Jan w swojej autobiografii) :)

A tu kilka moich ulubionych:
Cytat:
Jonasz Kofta > Szary poemat

Gorzały siny płomień
Przepala źródła płuc
Butelkowany gromie
Uderzaj
Chcieć to móc
Na zgniłej włosów słomie
Gdzie czaszki tępy chrzęst
Załóżmy wieńce skromne
Głóg, jaśmin, krwawnik, rdest
Pragnienie jest bezdomne
Codzienność jest bez gwiazd
Zapomnieć, cóż, zapomnę
Nalejcie jeszcze raz
Utopmy swe utopie
Zabijmy drzwi na krzyż
I pijmy
I wypijmy
To wszystko lepsze niż
Kłamać
Psia mać
Macać
Wracać
Próbować
Od nowa
Bo za drzwiami jest ta ludowa
I tak nic się nie stanie przy świadkach
Jeśli przyszło nam życie odsiedzieć
Przy wódzie, lżejsza odsiadka
Poszły konie po betonie
Radiowóz przejechał
Łatwo siedzieć w swoim gronie
Kapuś się uśmiecha
Niucha, czy się coś zaczyna
Upijemy skurwysyna
Seta, seta jeszcze klina
Przymusimy pić
To nie wina skurwysyna
On chce żyć
Zapierdala siódma fala
A może dziewiąta
Zmyje, zryje, porozwala
Kto po nas posprząta
Kto położy obrus świeży
Miłosierną chustę
Kiedy nam nie dane wierzyć
Nasze miejsce – puste
Hula wiatr koło torów
Idzie dwóch zakapiorów
Niosą pół jak monstrancję
Jeden wyszedł z pudła
Żona mu mocno schudła
Drugi gliną jest w stopniu kaprala
No i obaj idą na stację
Razem byli kiedyś w szkole
Przyjaciele, druhowie
Teraz jeden drugiemu nic nie powie
W krzakach flaszkę rozpiją
Jak się dobrze ukryją
Bo jeden jest człowiek
I drugi jest człowiek
Potem w oczy sobie spojrzą
Kto tam wie
Co tam dojrzą
Długo tak nie może trwać
Jeden powie, kurwa mać
Wsiądą w pociąg
Nie będą się znać

Długi korytarz
Pusty korytarz
Czyś pan zwariował
O drogę pytasz
Tu cię poproszą
Jak będzie trzeba
Na razie cicho siedź
Jakbyś tu nie był
To byś się nie bał
Jak jesteś
W zaparte leć
Która godzina
Masz pan robaki
Co się tak wiercisz
Wiesz pan, widziałem śmierć
Jak wyglądała
Jak sekretarka
Przy kości, duży cyc
W ścianie się otworzyła szparka
I weszła i nic
Długi korytarz
Pusty korytarz
Możesz tu zdechnąć

To w nas dobre
Co w nas mokre
Krew
Pot
Mocz
I łzy
I wódka
Prawdziwie czysta
Bez niej byś gnoju żył jak glista
Ja nic nie muszę
Ja duszę mam nieśmiertelna
Jak się przygłuszę, to wiem
Ona ze mną
Jestem jak dziura na wylot w ogrodowym murze
Jabłonie wypaliło co po dziurze
W tym miejscu jest teraz podwórze
Beton, trzepaki, wysokie bloki
Niebo
Jest tak cholernie w górze
A człowiek nie jest taki wysoki
Jak patrzę za tym, co mam
Chcę
I nie widzę nic swojego
Zamówmy jeszcze po sto gram, kolego
Wypijmy teraz za socjalizm
On się od tego nie zawali
Jak już złapali, nie popuszczą
My dla nich gównem, błotem, tłuszczą
Człowiek jest słaby
A my raby
Okrutne
Niskopokłonne
Nie zapamiętaj tego aby
Ja, towarzyszu, też zapomnę

W pancerny waciak zbrojny golem
Nadciąga kartoflanym polem
Krwawy i pusty, bo bez Boga
W gumiak obuta jego noga
A w ręku jego ciężka laga
Którą mu dała władza naga
By odwet wziął i bił, jak umie
Tych wszystkich, których nie rozumie
Tych wszystkich, których nienawidzi
Bo to bezjaje, gnoje, Żydzi
Za swoją nędzę, za swój strach
Tych, których każą, wbije w piach
Dla niego Polska to jest mać
Dumy gwaranty

Nikt nie zapyta
Co przykazuje krótko – lać
W uznaniu rzetelnego trudu
Dadzą mu etat gniewu ludu
Może mu zabrać ten, co mu dał
Wziąć mu deputat, czapkę, premię
Więc murem przy nim będzie stał
Nie po to go walono w ciemię
Będzie świadomość swoją miał
Będzie się bał
Będzie kamiennym kałem srał
Bo strach ma moc wiązania skał

Pije ja wszyscy
Mocny chłop
To może wypić więcej
Podstemplowany czaszki strop
Od pracy
Wolne ręce
Pije na umór
Aż mu się świat, ja otwór judasza zatrzaśnie
Czyjś ojciec
Syn
I brat
A to jest polska właśnie
Dla jednych gwiazda spada smugą
Dla drugich wolno, godnie, długo
Już się nie zrośnie noc na pół przecięta
Tak ogromnieje co ogromne
Niektórzy piją, by zapomnieć
Ja piję, żeby zapamiętać
Karleje przeciw sumieniu zbrodnia
Do wiadomości sprzed tygodnia
A droga naszych prawd
Kurewsko kręta
Choć już złamana
Niektórzy piją, by zapomnieć
Ja piję, żeby zapamiętać

Gorzale chwała
Ona z nas czyni dumne anioły upadłe
Pióra w skrzydłach stroszymy
A każdy
Zardzewiały bagnet
Zblakły wypełzłym amarantem
Łuny legendy

Została krew
Czerwona istnie
Gdy na bandażu białym błyśnie
Ojczyzno
Matko
Przebacz
Nam
Ociemniały byt
Tak nam niewiele trzeba
Tak nam za mało wstyd
Butelka świeci jakby siwizną
Być może dnieje
Przysięgam ci
Moja
Ojczyzno
Nigdy
Nie wytrzeźwieję


Cytat:
Kofta Jonasz > Pożegnalny wieczór

Ściemniałą twarz ma księżyc dziś
Jak porzucony amant
Wie - że noc każdą zmieni myśl
W długi, bezsenny melodramat

Muzyka chora boli nas
Powtarza jedną frazę
Ten jeden raz, ostatni raz
Będziemy jeszcze, jeszcze razem

Jest wieczór
I już kończy się
W szantanie przy bulwarze
Na taras upadł długi cień
I zmierzch kontury maże

Tak trudno
Nam powiedzieć - dość
I inną miłość przeczuć
Jest cisza, jako trzeci gość
W nasz pożegnalny wieczór

Dziękuję ci za wszystko to
Tragiczne i zabawne
Co nam kazało
Ściszać głos
I mówić sobie prawdę
Albo nie mówić sobie nic
W południa najleniwsze
Dziękuję ci za wszystkie dni
Od innych dni szczęśliwsze

Dziękuję ci, napijmy się
Za wszystko, co cię spotka
Aby zły los ominął cię
I menancholii otchłań
Już nie zazdroszczę wcale tej
Która na ciebie czeka
Napijmy się, będzie nam lżej
Spójrz - wino się uśmiecha
Rozumiem
Ja nie jestem tą
Potrzebną nade wszystko
Wiem
Ona czeka
Niech poczeka
Koniec wieczoru blisko
Rozumiem
Zdajesz się na wiatr
Do nowych portów płyniesz
Napijmy się do dna
Do dna
Niczemu nikt nie winien

Tak trudno nam powiedzieć - dość
I inną miłość przeczuć
Jest cisza jako trzeci gość
W nasz pożegnalny wieczór


Cytat:
Cesare Pavese > Gwiazda zaranna

Ten samotny człowiek budzi się gdy morze jeszcze
ciemne, a gwiazdy migocą. Wiatr ciepły jak oddech
wraca znad wielkiego legowiska morza, słodycz
czuć w powietrzu. To godzina, w której nic się
nie wydarzy. Fajka zgasła, zaraz mu wypadnie.
W nocy słychać tylko jak coś miękko człapie.
Samotny nazbierał gałęzi, rozpalił ognisko
i przygląda się jak różowieje ziemia. Woda
też niedługo będzie jak ognisko, rozpalona.

Co może być bardziej gorzkiego od świtu
dnia, w którym nic się nie zdarzy? To gorzkie
poczucie zbędności. Wygaszona gwiazda
spada z nieba, szara niespodzianka świtu; widzi
morze, ciągle ciemne mimo płonącego stosu.
Przy ognisku, jakby od niechcenia, człowiek
grzeje ręce. Gwiazda spada na zamglone wzgórza,
żeby zapaść w sen na legowisku śniegu. Człowiek
już nie czeka, ale dzień się ciągnie bezlitośnie.

Po co słońce wznosi się nad morzem
i dzień znów zaczyna długi? Jutro
świt też będzie ciepły, światło muślinowe;
i wszystko jak wczoraj, i nic się nie zdarzy.
Ten samotny chciałby przede wszystkim zasnąć.
Teraz, gdy ostatnia gwiazda na niebie gaśnie,
on najspokojniej nabija fajkę i ją zapala.


Cytat:
Norbert Kulesza > * * *

Stopa czuje jęk kamienia
kamień czuje jęk stóp

ała
po prostu ała


Cytat:
Halina Poświatowska > *** (lubię tęsknić...)

lubię tęsknić
wspinać się po poręczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać zapach zmarznięty

lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo

miłość moją
idącą boso
po śniegu
_________________
"-Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno.
-Co to jest słoń?
-Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia."
/Terry Pratchett - Równoumagicznienie/
 
 
 
Autor Wiadomość
Asik 
hokus pokus czary mary



Imię: Aśka
Dołączyła: 15 Wrz 2008
Posty: 1371
Skąd: dzisiaj tu jutro tam
Wysłany: 2009-08-19, 13:54   

Konstanty Ildefons Gałczyński "Ulica szarlatanów"

Szarlatanów nikt nie kocha.
Zawsze sami.
Dla nich gwiazdy świecą w górze
i na dole.
W tajnych szynkach piją dziwne
alkohole.
I wieczory przerażają
bluźnierstwami.

Wymyślili swe tablice
szmaragdowe.
Krwią dziewicy wypisali
charaktery.
Strachy w liczbach: 18,
3 i 4.
Przeklinamy Jezu-Chrysta
i Jehowę.

Szarlatani piszą księgi
o papieżach.
Zawsze w nocy mówią źle o
Watykanie.
Zawsze w nocy słychać szklane,
szklane łkanie:
płaczą gwiazdy zaplątane
w szkła na wieżach.

Kiedy miesiąc umęczony
wschodzi na nów,
alkohole z przerażenia
drżą słodyczą.
Nie pomogą alkohole:
W nocy krzyczą
łzy fałszywe szmaragdowych
szarlatanów.

Bardzo cicho i boleśnie
jest nad ranem.
Dzwonią dzwony, świt pochyla
się w pokorze.
Odpuść grzechy szarlatanom,
Panie Boże,
wszak Ty jesteś takim samym
szarlatanem.
_________________
A ja nie chciałbym tak po prostu przeminąć...
 
 
 
Autor Wiadomość
Agu 



Imię: Agnieszka
Wiek: 26
Dołączyła: 13 Lip 2009
Posty: 35
Wysłany: 2009-09-06, 15:27   

Nie interesuje się poezją ale jeden wiersz utknął mi w pamięci :

Antoni Lange

Chciałbym być świeżym porannym tchnieniem
Wietrzyka,
Co twoje piersi wiosny pragnieniem
Przenika.
Chciałbym być słońcem, co cię ogrzewa,
W szat bieli.
Chciałbym być taką, co cię oblewa
W kąpieli.
Chciałbym tą cząstką wybraną zostać
Przestworza,
Które obleka białą twą postać
Jak zorza.
Chciałbym być okiem twym - i uśmiechem
Twym smętnym;
Falą twych włosów - piersi oddechem,
Krwi tętnem.
Chciałbym być dumań twych marzycielskich
Przędziwem.
Uczuć twych żarem - piersi twych sielskich
Ogniwem.
Chciałbym sie całą mą przeobłoczyć
Osobą
W tobie - i z tobą byt mój zjednoczyć:
Być tobą!
_________________
`Trance jest jak ocean uczuć, kiedy raz się w nim zanurzysz,
uzależni Cię i będzie Ci towarzyszyć już na zawsze...`
Ostatnio zmieniony przez Anoniman 2009-09-06, 21:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Autor Wiadomość
Asik 
hokus pokus czary mary



Imię: Aśka
Dołączyła: 15 Wrz 2008
Posty: 1371
Skąd: dzisiaj tu jutro tam
Wysłany: 2009-09-14, 14:45   

Federico García Lorca - Lament

Zamknąłem drzwi od balkonu,
ponieważ nie chciałem słuchać płaczu,
ale za szarymi ścianami
nic nie było słychać prócz płaczu.

Bardzo mało jest śpiewających aniołów,
bardzo mało jest szczekających psów,
tysiące skrzypiec mieści się w jednej dłoni.
Ale płacz jest olbrzymim aniołem,
płacz jest olbrzymimi skrzypcami,
łzy tamują głos wiatru
i nic już nie słychać prócz płaczu.



********************************

Rainer Maria Rilke - Poważna chwila

Kto teraz płacze gdziekolwiek na świecie,
tak bez powodu płacze na tym świecie,
płacze nade mną.

Kto teraz w nocy gdziekolwiek się śmieje,
tak bez powodu w tej nocy się śmieje,
śmieje się ze mnie.

Kto teraz idzie gdziekolwiek na świecie,
tak bez powodu idzie na tym świecie,
ten idzie do mnie.

A kto umiera gdziekolwiek na świecie,
tak bez powodu umiera na świecie,
ten patrzy na mnie.



*********************************

Wisława Szymborska - Do zakochanej nieszczęśliwie

Znam ludzi, którym w sercach zgasło,
lecz mówią: ciepło nam i jasno,
i bardzo kłamią, gdy się śmieją

Wiem jak ułożyć rysy twarzy
by smutku nikt nie zauważył.
_________________
A ja nie chciałbym tak po prostu przeminąć...
 
 
 
Autor Wiadomość
Anoniman 


Dołączył: 10 Paź 2008
Posty: 1257
Wysłany: 2009-10-31, 16:12   

Konstandinos Kawafis - Itaka


Jeśli wyruszasz w podróż do Itaki,
Pragnij tego, by długie było wędrowanie,
Pełne przygód, pełne doświadczeń.
Lajstrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona
Nie obawiaj się. Nic takiego
Na twojej drodze nie stanie, jeśli myślą
Trwasz na wyżynach, jeśli tylko wyborne
Uczucia dotykają twego ducha i ciała.
Ani Lajstrygonów, ani Cyklopów,
Ani okrutnego Posejdona nie spotkasz,
Jeżeli ich nie niesiesz w swojej duszy,
Jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą.

Pragnij tego, by wędrowanie było długie:
Żebyś miał wiele takich poranków lata,
Kiedy, z jaką uciechą, z jakim rozradowaniem,
Będziesz podpływał do portów, nigdy przedtem nie widzianych;
Żebyś się zatrzymywał w handlowych stacjach Fenicjan
I kupował tam piękne rzeczy,
Masę perłową i koral, bursztyn i heban,
I najróżniejsze wyszukane olejki
Ile ci się uda zmysłowych wonności znaleźć.
Trzeba też, byś egipskich miast odwiedził wiele,
Aby uczyć się i jeszcze się uczyć – od tych, co wiedzą.
Przez cały ten czas pamiętaj o Itace.
Przybycie do niej twoim przeznaczeniem.
Ale bynajmniej nie spiesz się w podróży.
Lepiej, by trwała ona wiele lat,
Abyś stary już był, gdy dobijesz do tej wyspy,
Bogaty we wszystko, co zyskałeś po drodze,
nie oczekując wcale, by ci dała bogactwa Itaka.
Itaka dała ci tę piękną podróż.
Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
Niczego więcej już ci dać nie może.

A jeśli ją znajdujesz ubogą, Itaka cię nie oszukała.
Gdy się stałeś tak mądry, po tylu doświadczeniach,
Już zrozumiałeś, co znaczą Itaki.
 
 
 
Autor Wiadomość
Zaheel 
Boski prototyp - mutant



Dołączyła: 10 Sty 2007
Posty: 1675
Skąd: z Nibylandii
Wysłany: 2009-11-02, 22:21   

Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Mów do mnie jeszcze

Mów do mnie jeszcze...
Za taką rozmową
tęskniłem lata...
Każde twoje słowo
słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze -
mów do mnie jeszcze...

Mów do mnie jeszcze...
Ludzie nas nie słyszą,
słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę
mów do mnie jeszcze...


Paul Verlaine
Światło Księżyca

Dusza twa jest jak pejzaż wyszukany,
Gdzie wdzięcznych masek krążą roje płoche
I bergamasek tłum w pląsy porwany;
Wszyscy w przebraniach, jakby smutni trochę.

Sławią miękkimi piosnki swej tonami
Zwycięską miłość i żywot swobodny,
Lecz w szczęście swe nie wierzą, zda się, sami!
Bukiety nut w księżyca blask łagodny

Wplata noc pełna smutku i urody,
W koronach drzew ptaszęce budząc chóry
I w spazm zachwytu zmieniając plusk wody,
Rozbryzgi fontann chłoszczących marmury.


Marcin Świetlicki
Palenie (wersja dłuższa)

Bo to jest bracie wojna.
Wojna palących z niepalącymi.
Odwieczna dychotomia:
Jak Legia i Polonia
Jak Wisła i Krakowia
Jak Staś i Nel.
Pytam: dlaczego niepalący
wsiadają bez skrupułów do przedziałów
dla palących? Czemu chcą dominować? Czemu
są wiecznie urażeni?
Mój mały przyjacielu, papierosie.
Spędziłem z tobą więcej czasu niż z kimkolwiek.
Niszczmy się nawzajem, czule
zobowiązani.
Pytam: dlaczego niepalący
nie doceniają naszej samotności,
naszej niemądrej odwagi,naszego
żaru, popiołu?
_________________
''To rewolwer w twojej kieszeni, czy po prostu przyjemnie ci mnie widzieć?"

"Rzeczywistość jest wynikiem braku alkoholu"
 
 
 
Autor Wiadomość
Nena 



Dołączyła: 19 Lis 2006
Posty: 1743
Wysłany: 2009-11-08, 14:33   

Kazimierz Przerwa-Tetmajer: Szukam Cię.

"Szukam cię - a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię - a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.

Zginę przez ciebie - nim zginę,
krzyknę, że ginę przypadkiem... "




Jan Lechoń: "Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczy główną ... "

Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczy główną,
Powiem ci: śmierć i miłość-obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, drugiej-modrych boję.
Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.

Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,
Te one pędzą wicher międzyplanetarny,
Ten wicher, co dął w ziemię, aż ludzkość wydała,
Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.

Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,
By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia-
I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.
Ostatnio zmieniony przez Nena 2009-11-08, 14:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Autor Wiadomość
Taka jedna 
stwór!



Imię: Natalek
Wiek: 30
Dołączyła: 27 Sty 2007
Posty: 3834
Skąd: uć
Wysłany: 2009-11-08, 16:11   

Miciński LUCIFER
Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży,
lecący z jękiem w dal - jak głuchy dzwon północy -
ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy
iskrą mych bólów, gwiazdą mej bezmocy.
Ja komet król - a duch się we mnie wichrzy
jak pył pustyni w zwiewną piramidę -
ja piorun burz - a od grobowca cichszy
mogił swych kryję trupiość i ohydę.
Ja - otchłań tęcz - a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach -
jam blask wulkanów - a w błotnych nizinach
idę, jak pogrzeb, z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra - kłębi się rajów pożoga -
i słońce - mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.

* * *

J.Przybora

ŚMIERĆ ANIOŁA
Nad grobem szlachetnego pana

ni wdowa po nim zapłakana,

ni przyjaciele nie bywają już.

Lecz jakaś nieznajoma postać

nie może się z tym grobem rozstać

od zórz porannych do wieczornych zórz.



Czemu tak płacze , łka dlaczego?

Kim był ten obcy dla zmarłego?

Któż na pytanie to odpowie, któż...

Aż nagle z worka wyszło szydło-

wiatr targnął płaszczem, odkrył skrzydło.

Ach, to po zmarłym płacze Anioł Stróż.



W odwiecznych księgach i rocznikach

nie notowano nieboszczyka,

po którym by tak płakał Anioł Stróż,

po ktorym czuwałby przy grobie

i ciągle we łzach i w żałobie-

już mu bez niego istnieć ani rusz.



Nawet odrzucił nowy przydział-

czegoś takiego Bóg nie widział,

więc go ogarnia na Anioła gniew.

Stróż Anioł Boga się nie boi-

nad przyjaciela grobem stoi,

choć na niebiosach Stwórca marszczy brew.



Nad grobem jasna twarz Anioła,

a czarne chmury dookoła,

zza chmur wygląda gniewna Pana twarz.

Z odkrytą głową Anioł boso-

rozpaczy po człowieku posąg-

wciąż przy mogile jego pełni straż.



I póty w żalu trwa serdecznym,

aż ulitował się Przedwieczny

i z czoła Jego gniewu obłok znikł.

I nieśmiertelnośc mu odbiera,

i pada Anioł, i umiera...



A nad Aniołem już nie płacze nikt.
_________________

 
 
 
Autor Wiadomość
BiałaRóża 



Wiek: 25
Dołączyła: 05 Kwi 2010
Posty: 16
Wysłany: 2010-04-06, 17:49   

Strasznie trudno wybrać jeden a nawet kilka... Na pewno zgodzę się z Asik z pierwszego postu co do wiersza "My z drugiej polowy XX wieku" tyle, że ja powiedziałabym, że to wiersz Małgorzaty Hillar (szukałam w internecie, wiersz pojawia się przypisany obu autorkom). Oprócz tego na pewno większość wierszy Szymborskiej, wspomniane już "Nic dwa razy", "Kot w pustym mieszkaniu" a także:

"Miłość szczęśliwa"

Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?

Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
Wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.

Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.


i wiele, wiele innych różnych wierszy...
_________________
"Nie czekaj na wzajemnosc
telefon i roze
Gdy Ciebie nie chca
nie piszcz nie szlochaj
najwazniejsze przeciez ze Ty kogos kochasz
Czy wiesz ze lzy sie smieja kiedy sa za duze?"

ks. Twardowski
 
 
 
Autor Wiadomość
Asik 
hokus pokus czary mary



Imię: Aśka
Dołączyła: 15 Wrz 2008
Posty: 1371
Skąd: dzisiaj tu jutro tam
Wysłany: 2010-04-06, 20:36   

BiałaRóża napisał/a:
Na pewno zgodzę się z Asik z pierwszego postu co do wiersza "My z drugiej polowy XX wieku" tyle, że ja powiedziałabym, że to wiersz Małgorzaty Hillar (szukałam w internecie, wiersz pojawia się przypisany obu autorkom).

Tak, jest to wiersz M. Hillar, a nie Ewy Lipskiej. Mój błąd, za późno się zorientowałam i nie mogłam już edytować ;/


Piotr Macierzyński - ***Jeśli to nic ...

jeśli to nic dla ciebie nie znaczy
to mnie nie dotykaj

jeśli dajesz mi pluszowego jeża albo mówisz
chciałabym posłuchać twoich wierszy
od razu się w tobie zakocham
ale mi nie ufaj

jeśli nie byłaś ze mną na wódce
nic o mnie nie wiesz
jeśli nie jechałaś ze mną w nocy na korytarzu
w pociągu na trasie Bydgoszcz-Gdynia
w takim tłoku że trudno sięgnąć po butelkę
którą się ma we własnej kieszeni
i nie widziałaś mojej rozpaczy gdy po dwudziestu minutach walki
z rurkami od namiotu wydawało mi się że zrobiłem jej
kilka centymetrów miejsca do spania
ale było to tylko złudzenie

i jeśli nie spałaś ze mną
w jednym pokoju i nie słyszałaś mojego kaszlu
tłumionego w płucach żeby jej nie obudzić
nie wiesz że potrafię być romantyczny
chociaż przychodzi mi to z dużym trudem

słucham „Zmokniętych psów”
z muzyką Toma Waits’a w wykonaniu Mariusza Lubomskiego
i czuję się jak na Dworcu Centralnym
gdy pierwszy raz ojciec wyrzucił mnie z domu

podobno pierwszy raz jest zawsze najlepszy

jeśli moja złość jest większa niż twoja dobroć
nawet się do mnie nie zbliżaj
kiedyś na zawsze zaufałem jednej kobiecie
i to wystarczyło żeby psychiatra wojskowy
uznał mnie za swoje najciekawsze odkrycie

„lecz póki nosy lśnią
nie ufaj człeku psom zmokniętym
bo choć skulone są
rozszarpać mogą dłoń na strzępy”

jeśli to nic dla ciebie nie znaczy
spróbuj mnie dotknąć
_________________
A ja nie chciałbym tak po prostu przeminąć...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Reklama: URL: http://mportalik.net.pl/viewtopic.php?t=5255&start=15Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group