Forum Dyskusyjne - młodzieżowe, wielotematyczne, ogólnotematyczne
  FAQ FAQ   Użytkownicy  Użytkownicy   Regulamin  Korepetycje   Zaloguj  Zaloguj   Rejestracja  Rejestracja   Regulamin  Regulamin
 

Poprzedni temat «» Następny temat
samotność
Autor Wiadomość
cynizm 



Dołączyła: 26 Sty 2012
Posty: 21
Wysłany: 2012-02-02, 12:07   

Jako, że człowiek z natury jest stworzeniem stadnym, nie może być całe życie zdany tylko na siebie. Potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi, musi mieć wsparcie w kimś, mieć kogoś bliskiego. Wtedy czuje się potrzebny, ma komu zaufać, jest bezpieczny. Mówię o zdrowym podchodzeniu do tego - wiadomo, że są różne zaburzenia osobowości i postawy antyspołeczne. Samotność jednak wcale nie musi wiązać się z brakiem ludzi wokół siebie. Problem może tkwić bardzo głęboko w nas. Wewnętrzna pustka, której nie można niczym zapełnić, jest czymś naprawdę okropnym. Człowiek czuje niemoc i ma wrażenie, że jest całkowicie bezsilny. To może być związane również z depresją i zdarzeniami z przeszłości, wszystkim tym, co nas kształtuje. Samotność na dłuższą metę zabija, niszczy. Rzecz jasna, że człowiek potrzebuje czasem chwili, by pobyć sam na sam ze sobą, ale robi to z własnej woli. Po to, aby odpocząć, odetchnąć, uporządkować sobie pewne sprawy. Myślę, że ludzie naprawdę samotni, są bardzo nieszczęśliwi. Czasem jest tak, że wydarzenia w życiu człowieka sprawiły, że stracił on zaufanie do innych ludzi. Nie potrafi normalnie funkcjonować wśród nich, dlatego się od nich osuwa. To dopiero cierpienie - chęć pozbycia się uczucia samotności poprzez kontakt z ludźmi, równocześnie żywiąc do nich jakąś niechęć. Sprzeczności, które trudno ze sobą pogodzić.
W prawdziwej, głębokiej samotności plusów nie widzę. Może ona prowadzić do postrzegania samego siebie, jako bezwartościowego człowieka, który nie jest nikomu potrzebny - w efekcie może wpaść w załamanie nerwowe. W chwilowym odseparowaniu się od ludzi pozytywy są dostrzegalne. Jednak nie jest to samotność, tylko przebywanie ze swoimi myślami i chęć zrobienia sobie przerwy od otaczającej nas rzeczywistości. I to jest dobre. Potrzebne, aby się zregenerować.

Co do "dobierania przyjaciół"... mówi się, że wszystko jest kwestią zwykłego przypadku. Nie sądzę, aby poznając swojego przyjaciela, miało się wcześniej w planach zawarcie jakiejś znajomości - chyba że to zupełny akt desperacji i chęć poznania "na siłę" jakiejś bratniej duszyczki, co jest sprawą dosyć niemądrą, według mnie. Przyjaźń potrzebuje czasu. Na swojej drodze spotykamy wielu ludzi. Z jednymi od razu łapiemy kontakt, dobrze nam się z nimi przebywa i rozmawia, wręcz od początku czujemy do nich sympatię - i wtedy już możemy nawet poczuć, że ta znajomość się rozwinie. Chcemy tego i chcą tego ci ludzie.
_________________
Ach! jak ludzie mnie bolą! ~Emil Cioran
 
 
 
Autor Wiadomość
Zaheel 
Boski prototyp - mutant



Dołączyła: 10 Sty 2007
Posty: 1675
Skąd: z Nibylandii
Wysłany: 2012-02-02, 14:49   

Samotność jest w jakiś sposób jest wyborem człowieka. Pomijam tutaj jednostki aspołeczne, chore, w jakiś sposób rażąco inne, bo tutaj wiele do powiedzenia ma ogólnie pojęte społeczeństwo, choć teraz zmienia się tego typu podejście.
Chodzi mi o to, że wiele osób narzeka na to, że jest samotne, ale same na to zapracowały stosunkiem do innych ludzi, zachowaniem lub jego brakiem, słowami, a potem się dziwi, że na około zostają tylko znajomi "na chwilę". Smutne, że ludzie tego nie widzą, szczególnie w sobie i jak bardzo im to przeszkadza. Jednak nie chcą niczego zmieniać, chcą tylko brać, a na takich zasadach to raczej nie działa.
Nie rozumiem ludzi na siłę szukających znajomych, fakt, do niektórych trzeba w jakiś sposób dotrzeć, trzeba się postarać, żeby nawiązać z nimi kontakt. Dla większości społeczeństwa to jest właśnie kontakt na siłę, a czasami trzeba pokazać drogę do ludzi, nawet jeśli taka osoba nie wierzy w ludzi albo się wręcz ich boi.
Stwierdzenie "dobieranie przyjaciół" chyba nie jest najszczęśliwsze, bo z tego co mówisz glass11 to jest zwykłe zawieranie relacji. W twoim opisie nadajesz tylko tym słowom moc sprawczą.
Samotność nie ma plusów, bycie samemu przez jakiś czas owszem. Choć czasami ludzie uważają, że przez alienację i niedopuszczanie ludzi do siebie sprawią im mniej bólu/zawodu/smutku, ale to kompletnie mija się z celem.
_________________
''To rewolwer w twojej kieszeni, czy po prostu przyjemnie ci mnie widzieć?"

"Rzeczywistość jest wynikiem braku alkoholu"
 
 
 
Autor Wiadomość
cynizm 



Dołączyła: 26 Sty 2012
Posty: 21
Wysłany: 2012-02-02, 16:12   

Zaheel napisał/a:
Smutne, że ludzie tego nie widzą, szczególnie w sobie i jak bardzo im to przeszkadza. Jednak nie chcą niczego zmieniać, chcą tylko brać, a na takich zasadach to raczej nie działa.

A skąd wiesz, że im to przeszkadza? Może właśnie czują się dobrze z taką postawą i dlatego nie chcą niczego w sobie zmieniać? Wiadomo - kiedyś się na tym przejadą, ale ich sprawa. To oni będą później żałować tego, jaki stosunek mieli do innych ludzi. Szczerze mówiąc, wcale nie współczuję takim ludziom, którzy myśląc tylko o sobie, narzekają na swoją samotność, która im się w pewnym sensie należała. Zapracowali sobie na to.

Zaheel napisał/a:
Choć czasami ludzie uważają, że przez alienację i niedopuszczanie ludzi do siebie sprawią im mniej bólu/zawodu/smutku, ale to kompletnie mija się z celem.

Ach, często spotykam coś takiego. Ranię ludzi, więc nie ma sensu wchodzić ze mną w bliższe kontakty. Też myślę, że jest to dosyć niewłaściwe, bo sami siebie skazują na samotność i wyobcowanie. To, że kiedyś zdarzyło nam się kogoś skrzywdzić, nie znaczy, że tak będzie w każdym przypadku, z każdym człowiekiem. Zresztą, taki strach przed ewentualnym zranieniem kogoś jest paraliżujący i jak dla mnie - nie mający sensu. Każdy ruch, każde słowo przemyślane tak, aby nie uraziło drugiej osoby. Sztuczne to. Normalne kontakty międzyludzkie stają się niemożliwe, bo przeszkadza im zbytnia ostrożność, a w końcu całkowita utrata wiary w siebie i izolacja. Nie lubię takich ludzi. Powinni popracować nad regulacją swojego rozchwiania emocjonalnego.
_________________
Ach! jak ludzie mnie bolą! ~Emil Cioran
 
 
 
Autor Wiadomość
Zaheel 
Boski prototyp - mutant



Dołączyła: 10 Sty 2007
Posty: 1675
Skąd: z Nibylandii
Wysłany: 2012-02-02, 17:41   

Wiem, że im to przeszkadza bo sami o tym mówią, głośno i dobitnie, a na dodoatek obwiniajac innych, że zapomnieli o znajomych. I włąśnie dlatego szkoda mi takiego podejścia, gdzie brakuje im ludzi, a mimo to nic nie robią, by to zmienić.

Cynizm lubię twój tok rozumowania, bo pośrednio o to również mi chodziło, aczkolwiek w pierwotnie chciałam bardziej zwrócić uwagę na ludzi, którzy budując mur i będąc chamskimi/niemiłymi itp. starają się zniechęcić do siebie. Nawet osoby, które chcą w jakiś sposób je poznać są nieprzyjemne najczęściej już z zasady, z pewności, że już nic się nie zmieni, "bo ja taki/taka jestem".
_________________
''To rewolwer w twojej kieszeni, czy po prostu przyjemnie ci mnie widzieć?"

"Rzeczywistość jest wynikiem braku alkoholu"
 
 
 
Autor Wiadomość
glass11 



Dołączyła: 31 Sty 2012
Posty: 93
Wysłany: 2012-02-03, 22:07   

To prawda, jestem nieufna i wiele osób mi to zarzuca nazywając to kalectwem emocjonalnym.
Zawieranie relacji jak stwierdziła Zahael, być może ale nie do końca się z tym zgodzę.
To proces długotrwały i rzeczywiście podświadomie raczej wiemy czy możemy ufać czy nie danej osobie.
To nie jest żadna kalkulacja ani logika. Każdy z nas do tego podchodzi inaczej prawdopodobnie ale dla mnie mieć wielu przyjaciół to nie mieć żadnego. :wink:
 
 
 
Autor Wiadomość
Gilda 
czary-mary



Imię: Małgosia
Wiek: 33
Dołączyła: 08 Sty 2012
Posty: 37
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-08, 18:35   

annoth napisał/a:
Hm, czyli "dobieranie przyjaciół", to pozwalanie sobie lub nie, na powierzenie większego zaufania w danej osobie, na większe zbliżenie emocjonalne itp itd?
Jakoś ciężko mi z Ciebie wyciągnąć odpowiedź wprost, więc sam próbuję interpretować ;)

Jeśli tak, to w takim razie ja też dobieram, tylko u mnie wychodzi to kompletnie nieświadomie, bo domyślnie jestem nieufny.


Ja bardzo dobrze rozumiem określenie "dobieranie przyjaciół"... po wielu różnych doświadczeniach podchodzę do ludzi, na początku, z rezerwą i zbliżam się do tych, którzy po paru rozmowach przekonuja mnie, że się dogadamy i że mamy szansę sobie zaufać i dać sobie coś wzajemnie.
_________________
Czy wiesz co potrafi najbardziej zranić człowieka? SŁOWO
 
 
 
Autor Wiadomość
glass11 



Dołączyła: 31 Sty 2012
Posty: 93
Wysłany: 2012-02-08, 18:54   

Takie podejście pewnie cechuje osoby ostrożne które zawiodły się na przyjaźni. Miałam taką ,, najlepszą" przyjaciółkę jeszcze ze szkoły podstawowej, zrobiła mi straszne świństwo myślę że to doświadczenie zaważyło bardzo na moim obecnym podejściu skoro po latach przyjaźni możesz się tak bardzo zawieźć. :cry:
 
 
 
Autor Wiadomość
Gilda 
czary-mary



Imię: Małgosia
Wiek: 33
Dołączyła: 08 Sty 2012
Posty: 37
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-08, 19:00   

Myślę, że każdy zawiódł się kiedyś na kim, takie jest życie i nie da się takich rzeczy uniknąć. Warto więc patrzeć na początku znajomości na to, co to za człowiek... Dla własnego bezpieczeństwa. Oczywiście nie chodzi mi o to aby każdego potencjalnie uważać za kogoś złego, bo to już by była paranoja ;)
_________________
Czy wiesz co potrafi najbardziej zranić człowieka? SŁOWO
 
 
 
Autor Wiadomość
glass11 



Dołączyła: 31 Sty 2012
Posty: 93
Wysłany: 2012-02-09, 17:18   

Niestety właśnie tak nieufna jestem. Kiedy już się do kogoś przekonam nie ma problemu ale początki są straszne,wręcz odstraszam potencjalnych przyjaciół. :)
 
 
 
Autor Wiadomość
Gilda 
czary-mary



Imię: Małgosia
Wiek: 33
Dołączyła: 08 Sty 2012
Posty: 37
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-09, 18:56   

Wiesz, ja myślę że trzeba podchodzić do ludzi z otwartym sercem, ale mieć refleks i być spostrzegawczym. Po prostu zakładać na wstępie że wszyscy są super, ale na bieżąco sprawę weryfikować i przede wszystkim nie nastawiać się na nic, żeby rozczarowania nie było. No ale to tylko teoria, w praktyce bardzo trudno jest.
_________________
Czy wiesz co potrafi najbardziej zranić człowieka? SŁOWO
 
 
 
Autor Wiadomość
glass11 



Dołączyła: 31 Sty 2012
Posty: 93
Wysłany: 2012-02-10, 08:44   

Teoria rzadko idzie w parze z praktyką. Mam podobne zdanie ale w praktyce raczej postępuję inaczej.
 
 
 
Autor Wiadomość
Halibut 



Imię: Marek
Dołączył: 02 Lut 2012
Posty: 221
Skąd: wawa
Wysłany: 2012-02-11, 20:47   

Ja jakoś nie przywiązuje wagi do kategorii "przyjaciel". Ma m te kilka osób z którymi łączy mnie jakiś rodzaj mocniejszej więzi tylko widujemy się już dwa-trzy razy w roku ale bez żalu o to, że nie jest jak kiedyś czyli od rana do wieczora.
Szufladka "przyjaciel" może natomiast przeszkadzać w kontaktach bardziej powierzchownym czy po prostu nowych. Zamiast więc czekać na wewnętrzny werdykt czy nadać tej oto osobie odznakę przyjaciela po prostu miło spędzam z nią czas.:)
Co do samotności to może warto by było spytać o co nam w ogóle chodzi. Dla mnie samotność to raczej stan ducha. Mam te kilka osób które pomogą mi gdy zachoruje albo będę miał inny problem natomiast jeszcze nigdy nie udało mi się zaspokoić tego pragnienia bycia z kimś. Taki bezdenny przełyk.
Lekarstwem okazała się znowu "brzytwa" czyli rezygnacja z zaspokajanie tego głodu. Patrzę na to z boku i czasami tylko nie dowierzam ale dawno nie było mi tak dobrze.:)
 
 
 
Autor Wiadomość
glass11 



Dołączyła: 31 Sty 2012
Posty: 93
Wysłany: 2012-02-17, 20:59   

:brawo:
,,Zamiast więc czekać na wewnętrzny werdykt czy nadać tej oto osobie odznakę przyjaciela po prostu miło spędzam z nią czas.:)"
Podoba mi się to stwierdzenie i jestem temu bardzo bliska z tym że rzadko spotykam osoby z którymi miło spędzam czas :(
 
 
 
Autor Wiadomość
Halibut 



Imię: Marek
Dołączył: 02 Lut 2012
Posty: 221
Skąd: wawa
Wysłany: 2012-02-18, 21:29   

Spoko ja też:P Trzymam się kilku grupek bo w jednej bym nie wytrzymał. Np lubię rocka czy metal ale moi znajomi słuchają akurat takich nie znoszonych przeze mnie zespołów. Więc lubimy się ale na koncert pójdę np z kumpela która nawet nie ogarnia na co idzie ale chcemy ze sobą przy okazji pobyć.
 
 
 
Autor Wiadomość
glass11 



Dołączyła: 31 Sty 2012
Posty: 93
Wysłany: 2012-02-20, 17:41   

:)
To raczej normalne że upodobania mamy różne a potrafimy się jednak jakoś porozumieć na innej płaszczyźnie, tak jest nie tylko z przyjaźnią ale i w związkach partnerskich. Normalne jest też że z jednymi potrafimy się dogadać lepiej niż z innymi sami nie wiedząc dlaczego tak się dzieje. :wink:
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Reklama: URL: http://mportalik.net.pl/viewtopic.php?t=5936&start=15Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group